Czupel

 

Czupel 933 m n.p.m.

16 marca 2013 r.

Międzybrodzie Bialskie czerwony niebieski Pod Czuplem 872 m n.p.m. niebieski Czupel

 

   Szykuje się kolejny weekend z przepiękną i mroźną pogodą.

   Zeszłotygodniowe zimowe wejście na Rysy bardzo nas podbudowało. Teraz ciągnie nas na kolejne tatrzańskie szczyty. Niestety po ostatnich obfitych opadach śniegu zagrożenie lawinowe wzrosło do trójki. Wolimy nie ryzykować i zmieniamy plany.

   Nadarza się okazja by dorzucić kolejny szczyt do Korony Gór Polski. Tym razem przybywamy do najbliższego nam odległościowo Beskidu Małego. Wędrówkę rozpoczynamy w Międzybrodziu Bialskim. Mapa została w domu więc zaczepiamy przechodzącego mieszkańca i pytamy o początek czerwonego szlaku na Czupel. Lekko wczorajszy facet kiwa głową i usilnie próbuje odwieść nas od pomysłu chodzenia po górach w tych warunkach i przy taaakim śniegu.

Uparcie tłumaczy nam, że w lesie będziemy zapadać się po pas, że nie przejdziemy, a na koniec (czego się z resztą spodziewaliśmy) pyta Grześka:

- Kierowniku ni mocie jakisik piontki?

   Kulturalnie dziękujemy panu za rozmowę i mimo jego sugestii ruszamy w drogę. Jak się okazuje szlak jest już przetarty a śniegu nie jest tak dużo jak straszył miejscowy. Za to można po drodze zauważyć ukształtowane przez wiatr piękne formy śnieżne.

    Idziemy dobrze ponad godzinę, mijamy wzniesienie Rogacza (828 m n.p.m.) i w dali pokazuje się nasz cel. Jeszcze kilkanaście minut i będziemy na miejscu.

Oto Czupel - najwyższy szczyt Beskidu Małego

   Otoczenie wierzchołka Czupla jest łysawe, a właściwie pozbawione dużych dorosłych drzew i porośnietę przez młode świerki. Dzięki temu możemy oglądać panoramę w kierunku Jeziora Międzybrodzkiego i Żaru oraz podziwiać pasmo Magurki Wilkowickiej (909 m np.n.) i Hrobaczej Łąki (828 m n.p.m.)

Jezioro Międzybrodzkie z widoczną zaporą

 

Krzyż na szczycie Hrobaczej Łąki

Schronisko na Magurce Wilkowickej

   Na stojąco i cały czas w ruchu zajadamy zmarzniete kanapki. Dobrze, że chociaż herbata jest gorąca. Stoi tutaj ławeczka ale zimno tak doskwiera, że szczypie w d...  i nie da się usiedzieć na miejscu.

   Posileni znajdujemy tabliczkę szczytową i robimy pamiątkowe foty. A żeby się rozgrzać biegamy tam i z powrotem no i dostajemy małej głupawki :D

Grzesiek biega i skacze

Ja próbuję ogrzać się w drzewie ;-)   o_O   ;-P

   Chmury są fantastyczne - podobno ten rodzaj to zwiastun wiosny. Nie mam nic przeciwko zimie w takiej odsłonie ale pragnę już zieleni.

   Braliśmy pod uwagę jeszcze Magurkę jednak ostatecznie odpuszczamy. Już wystarczająco nam dopizgało. Poza tym skrzypiący pod nogami śnieg przyprawia mnie o dodatkową dawkę dreszczy. Pakujemy rzeczy i tą samą trasą ruszamy w drogę powrotną.

Rozwidlenie szlaków na Pod Czuplem

   Teraz kiedy słońce jest wyżej widać jaki las jest piękny. Oszronienia cudownie mienią się w słońcu a cienie drzew tworzą na śniegu niesamowite wzory.

Gdyby nie to dokuczliwe zimno chciałoby się zostać w tej krainie :)

   Teraz cały czas z górki, więc ciśniemy bardzo szybko. Ostatnia prosta i zaraz będziemy w aucie.

W pewnej chwili orientuję się, że zgubiłam dekielek z obiektywu. Grzesiek odszedł już daleko, ale mimo to wracam poszukać zguby. Mała rzecz więc może być trudno zauważyć ją w tym śniegu. Powoli przekopuję kilkanaście metrów ścieżki i kiedy mam już rezygnować przed oczami pojawia mi się czarne kółeczko. Jest! :) Hahaha... 

   Z tej radości włączam turbo i doganiam Grześka, który zbliża się do końca szlaku.

  Zasiadamy w aucie, włączamy ogrzewanie i zadowoleni jedziemy na zasłużony gorący posiłek.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież