Skrzyczne

 

Skrzyczne 1257 m n.p.m.

16 października 2011 r.

Szczyrk zielony Skrzyczne niebieski Szczyrk

   Mamy październik, jesień, kolory i jeszcze trochę zieleni. Zapowiada się mroźny ale pogodny dzień.

   Kiedy zajeżdżamy na parking Szczyrk jeszcze śpi. Ruszamy zielonym szlakiem, który początkowo wiedzie przez las. Jest bardzo zimno ale na podejściu szybko się rozgrzewamy. W pewnym momencie docieramy do miejsca, gdzie jest spory ubytek drzew, przez co oglądamy wspaniałą górską panoramę. Dzięki inwersji widoczność jest super, doskonale prezentują się beskidzkie pasma oraz królowa Beskidów Babia Góra (1725 m n.p.m.), dalej Pilsko (1557 m n.p.m.) a między nimi Tatry.

   Kiedy dochodzimy na polanę pod Skrzycznem widać już wieżę nadawczą. Jeszcze kawałek i będziemy na szczycie. Trawy i drzewa są malowniczo zmrożone, czujemy się jak w bajkowej krainie. Niebo jest błękitne a na nim tylko delikatne pasy chmur i słońce.

Rozwidlenie szlaku zielonego i niebieskiego - w dali Beskid Mały

2011 10 16 skrzyczne 026

Słupy kolejki krzesełkowej

   Na górze od razu wbiegamy na platformę widokową, widoki są niesamowite ale najbardziej przykuwa uwagę Beskid Mały kontrastujący z płaską Kotliną Żywiecką. „Cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie” i to są „święte słowa”.

   Kręcimy się chwilę po szczycie, ja hasam sobie z aparatem i łapię co ciekawsze kadry. Zmrożone drzewa wyglądają wspaniale. Trzeba korzystać póki słońce nie zniszczy tego dzieła.

Malowniczo usytuowane Schronisko PTTK Skrzyczne

   Pakujemy rzeczy i idziemy do schroniska zjeść coś ciepłego oraz ogrzać zmarznięte kończyny. Widać, że sezon martwy bo prócz nas jest tu tylko kilka osób.

   Z pełnymi brzuszkami leniwie wysypujemy się ze schronu, przysiadamy chwilę na tarasie i wygrzewając się w jesiennym słońcu delektujemy się urodą krajobrazu. Chciałoby się tak dłużej ale chłopaki chcą wracać…

   Od południowej strony nie ma już śladu po szronie na roślinach.

   Robię jeszcze kilka zdjęć w stronę Tatr, po jednym pamiątkowym pod tabliczką szczytową i ruszamy w dół.

 

   Dla odmiany schodzimy szlakiem oznaczonym na niebiesko. Duży fragment szlaku wiedzie pod wyciągiem, wcześniej zmrożone błoto zdążyło się roztopić i w niektórych miejscach robi się nawet ślisko. Mijamy knajpki gdzie grilują na potęgę i drażnią tym nasze żołądki.

   Na finiszu nasze buty mają dodatkową grubą podeszwę z błota, której próbujemy się pozbyć w pobliskim potoku. Ładowanie się w takich buciorach do samochodu mogłoby zezłościć naszego kierowcę… :)

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież