Wielka Racza 1236 m n.p.m.

17 marca 2013 r.

Rycerka Górna - Kolonia zolty czerwony Wielka Racza

 

   Góry zimą to nie tylko Tatry. Kiedy w wysokich górach warunki do wędrówki nie są sp

rzyjające warto się wybrać na wycieczkę choćby w Beskidy. Pogoda jest piękna i szkoda byłoby ją zmarnować na kiszenie się w domu. Poza tym regularny ruch to inwestycja w kondycję, która na wiosnę i lato przyda się w trakcie bardziej wymagających wypadów.

   Na dzisiaj wybraliśmy sobie Wielką Raczę. Liczymy na to, że uda nam się pooglądać z jej szczytu całkiem blisko położoną Małą Fatrę.

   Ruszamy w miejscowości Rycerka Górna. Ta i podobne jej wioski są jakby z innego świata, jakby zatrzymał się tutaj czas.

   Ruch na szlaku całkiem spory. Co się dziwić jak las w takiej odsłonie wygląda czarująco.

   Ośnieżone gałęzie drzew a do tego przeświujące między nimi słońce tworzą piękną scenerię.

Cały czas idziemy żółtym szlakiem, który w końcu spotyka się z czerwonym i nim właśnie dojdziemy na sam szczyt Wielkiej Raczy.

   W dali wyłania się Mała Fatra. Do pełni szczęścia brakuje tylko lepszej widoczności.

   W końcu po ostatnim podejściu stajemy na Wielkiej Raczy. Widoki ze szczytu są szerokie. W koło same Beskidy no i wspomniana Fatra.

   Panuje tu całkiem duży ruch skiturowy i słychać, że większość są to Słowacy.

Panorama z Wielkiej Raczy

Krzyż na szczycie Wielkiej Raczy

I tabliczka szczytowa

   Jest też platforma widokowa, na widok której od razu włącza nam się planowanie noclegów pod chmurką.

 

   Kręcimy się chwilę w okolicy wierzchołka, bo widoki są tego warte jednak z czasem postępujące uczucie zimna i głód zmuszają nas do wejścia do schroniska.

 

 

 

 

 

 

   Budynek usytuowany jest bardzo atrakcyjnie. Musi stąd być piękny widok na wschód słońca. I wogóle widoki gdy jest zielono są pewnie jeszcze piękniejsze.

   Zjadamy jakiś obiad i ogrzewamy się trochę po czym ruszamy w drogę powrotną. Jesteśmy tu pierwszy raz ale na pewno nie ostatni. Musimy tu kiedyś wrócić dla odmiany w porze letniej.

 

 

   Grzesiek idzie przodem a ja co chwilę zatrzymuję się by zrobić "ostatnie" zdjęcie białych drzew kontrastujących z instensywnie niebieskim niebem. Jest jak w bajce.

   Niżej widać, że słońce zrobiło swoje i drzewa, które rano były całe zmrożone zostały ogołocone z bieli. No... wyżej jest znacznie ładniej.

   Taka wycieczka to fajny niedługi spacerek. Pooddychaliśmy świeżym powietrzem, zmęczylismy sie trochę co na pewno zagwarantuje nam dobry sen...

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież