Walentkowy Wierch 2156 m n.p.m. - Gładki Wierch 2065 m n.p.m.

11 stycznia 2014 r.

Polana Palenica czerwony Wodogrzmoty Mickiewicza zielony Wielki Staw Polski 1665 m n.p.m. niebieski Wyżnie Solnisko

Gładka Przełęcz 1994 m n.p.m. - Walentkowy Wierch - Gładka Przełęcz - Gładki Wierch

 

  Diagramy meteo pokazywały, że możliwe jest okno pogodowe. Bardzo chcemy je wykorzystać więc wstajemy po 3 rano i jeszcze raz sprawdzamy prognozy, które potwierdzają się. Około 4:00 wyruszamy i równo po 2 godzinach zajeżdżamy na parking w Palenicy.

   Jest jeszcze ciemno i lekko pruszy śnieg, ale nie zniechęcamy się. Mamy nadzieję, że wyżej będzie pogodnie. Sprawdzamy ekwipunek i ruszamy.

Po drodze mijamy mnóstwo wiatrołomów, widać, że halny narobił szkód. Nie wyobrażam sobie znajdować się wówczas w tym miejscu, musiał być istny armagedon. Przy Wodogrzmotach skręcamy w prawo na szlak zielony i ciśniemy lasem.

   Po około 2 godzinnym marszu jesteśmy juz blisko schroniska. Chwilę zastanawiamy się czy iść do góry czarnym szlakiem czy przejść koło Siklawy. W tym czasie czarnym schodzą dwie osoby, obserwujemy ich kilka minut i widząc jak się męczą wybieramy drugą opcję. Większy fragment idzie się dobrze ale przy samym wodospadzie musimy zmierzyć się z lodowiskiem, gdzie bez raków byłoby bardzo ciężko.

   Po krótkiej przerwie na śniadanie kierujemy się niebieskim szlakiem w stronę Zawratu, nastepnie opuszczamy go w odpowiednim miejscu i dochodzimy pod Liptowskie Mury.

Po prawej Kozi Wierch

   W międzyczasie przychmurzone wcześniej niebo staje się coraz przyjemniejsze a kiedy osiągamy Gładką Przełęcz robi się niemal bezchmurnie :)

    Na przełęczy znajdujemy śnieżną jamę, w której wbrew pozorom jest całkiem ciepło i dobrze chroni od wiatru. Ktoś miał tu fajne spanko :)

   W oddali widać już Walentkowy Wierch. Podążamy tam dobrze widoczną acz momentami dość pochyłą ścieżką. Śnieg jest doskonale zmrożony ale zbocze jest strome i idziemy czujnie. Im bliżej wierzchołka tym jest wygodniej i bezpieczniej.

   Kiedy osiągamy szczyt nie możemy wyjść z podziwu. Nie spodziewaliśmy się, że stąd są tak rozległe i piękne widoki. Od razu pojawia się plan, że w bliskiej przyszłośći przyjdziemy tutaj latem i jesienią.

   Walentkowy nie należy do tatrzańskich gigantów ale panorama ze szczytu jest jedną z piękniejszych jaką widzieliśmy. Pstrykam zdjęcie za zdjęciem by uwiecznić te wspaniałe okoliczności przyrody.

Nasza trasa

   Na zachodzie widać nadciągające powoli chmury a szczyty Rohaczy są już w nich skąpane. Chcemy wejść na jeszcze jedną górę więc musimy się zbierać aby przed nimi zdążyć.

Czerwone Wierchy wyglądają uroczo

Wracamy na Gładką Przełęcz

Od lewej Niżne Rysy, Rysy, Wysoka, MSW i Cubryna

   Szybko dochodzimy z powrotem na przełęcz i od razu podchodzimy zboczem Gładkiego Wierchu.

  Na szczycie stajemy po 10-15 minutach. Po drodze z Walentkowego na Gładki pogoda bardzo się zmienia. Po czystym błękitnym niebie sunie teraz coraz więcej chmur. A to co dzieje się na zachodnim horyzoncie zapowiada pogoszenie pogody.

   Bardzo podoba nam sie grań od Gładkiego na Szpiglasowy Wierch. Jako, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, od razu dopada nas chęć żeby kiedyś przejść tą trasą.

   Jeszcze kilka minut kręcimy się w obrębie szczytu i zaczynamy schodzić.

Perspektywa robi się nieciekawa

   Kiedy docieramy w okolice stawku zwanego Wolim Okiem nad Gładkim wisi już chmura. Kiedy przemieszczamy się w stronę Siklawy nad głowami przelatuje nam Toprowskie Śmigło. Po chwili kolejny raz i kolejny. Nie wróży to dobrze.

   Dzień jest krótki i niedługo się ściemni dlatego rezygnujemy z pójścia do schroniska, omijając Wielki Staw Polski i kierujemy się na zielony szlak. Tutaj spotykamy parę, która jak się okazuje chce wracać tędy co my. Mimowolnie spoglądamy na ich obuwie i... zonk! Wiemy jak wygląda szlak i odradzamy im przejście tą trasą. Niestety śnieg jest zmrożony i zejście od schronu również byłoby ciężkie. Postanawiamy im pomóc. Obczajamy przejście kosówką i odbieramy ich za lodowiskiem. Został jeszcze stromy odcinek po zmrożonym śniegu, do którego nie łatwo wbić raki a co dopiero miękką podeszwę buta. W pierwszej kolejności Grzegorz przeprowadza dziewczynę, następnie razem asekurujemy chłopaka co krok mocno wbijając się rakami w zmrożone podłoże. Po mozolnym zejściu zostawiamy ich we wzglęnie bezpiecznym terenie.

   W rakach ciśniemy sprawnie na dół ale cały czas myślimy o spotkanych turystach. Zmrok zapada szybko, nie będą mieli łatwo kiedy całkiem się ściemni a do tego szlak jest bardzo śliski.

   Na parkingu dowiadujemy się, że góry zebrały żniwo. Śmiertelny wypadek na Rysach, interwencja na Świnicy i Czerwonych Wierchach... :(

Dzień ma słodko-gorzki smak...

Komentarze   

 
0 #4 Basia 2015-11-22 23:18
Cytuję Alka:
Tatry to już chyba macie w całości przechodzone. Ładne wycieczki, pozazdrościć. Ja nie mam szans wam dorównać. I super ta strona. Gratuluję :)
Z ciekawości zapytam, jaka góra jest w logo?

Dzięki za miłe słowa :)
W logo są szczyty Alp Kamnicko-Sawińs kich ale niestety nie wiem jakie dokładnie.
Cytować
 
 
0 #3 Alka 2015-10-14 21:01
Tatry to już chyba macie w całości przechodzone. Ładne wycieczki, pozazdrościć. Ja nie mam szans wam dorównać. I super ta strona. Gratuluję :)
Z ciekawości zapytam, jaka góra jest w logo?
Cytować
 
 
0 #2 Basia 2014-01-19 21:17
Ale świat jest mały :) Jama była w bardzo dobrym stanie, aż miło! Spaliście tam?
Cytować
 
 
+1 #1 Góry na kredyt 2014-01-19 21:04
Jest i nasza jama śnieżna wykopana 05.01 :lol: ale widzę chyba ją troszkę zawiało :D piękne zdjęcia
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież