Kominiarski Wierch 1829 m n.p.m.

 28 marca 2016 r.

Kiry zielony Schronisko na Hali Ornak zolty Iwaniacka Przełęcz 1459 m n.p.m. - Kominiarski Wierch

 

   Kominiarski Wierch, dawniej noszący nazwę Kominy Tylkowe, oglądaliśmy wielokrotnie wędrując po sąsiadujących z nim szczytach. Zawsze gdy byliśmy na Iwaniackiej Przełęczy kusiło nas by odbić w jego kierunku.

   Minęło trochę czasu i czujemy, że dziś jest dobry dzień by zdobyć ten szczyt.

   Jesteśmy chyba pierwszymi osobami wędrującymi dzisiaj Doliną Kościeliską. Droga do schroniska strasznie się dłuży jednak wolę tą dolinę niż Chochołowską, której końca nie widać i nie widać.

   Przy schronisku nie ma żywej duszy. W środku również cisza jak makiem zasiał. Jest wcześnie no ale nie tak bardzo...

Po uzupełnieniu kalorii ruszamy żółtym szlakiem w kierunku Iwaniackiej Przełęczy. Idzie się fajnie tylko miejscami ścieżka jest bardzo wyślizgana. W plecakach mamy raki ale nie chce nam się ich ubierać i jakoś dajemy radę bez nich.

Kominiarski Wierch z okolic Schroniska na Hali Ornak

Kominiarski Wierch Dolina Kościeliska Hala Ornak

Bystra i Błyszcz - widok spod schroniska

Błyszcz Bystra Tatry Zachodnie

   Na przełęcz dochodzimy zgodnie z czasem na szlakowskazie. Tu robimy krótką przerwę na łyk ciepłej herbaty i coś słodkiego. Żółta ścieżka do Doliny Chochołowskiej jest mocno wydeptana, ta w stronę Ornaka już mniej. W kierunku naszego celu też ktoś spacerował. To nas cieszy bo nię będziemy musieli kluczyć.

   Mogłabym tutaj rozłożyć leżak i pławić się w ciszy i ciepłym słonku. Miśki jeszcze chyba śpią o tej porze więc spotkanie z przedstawicielem gatunku raczej mi nie grozi.

   Pomarzyłam a teraz muszę ruszać bo ekipa władowała się już między drzewa.

Iwaniacka Przełęcz

Iwaniacka Przełęcz Tatry Zachodnie

Kominiarski Wierch widziany z Iwaniackiej Przełęczy

Kominiarski Wierch Iwaniacka Przełęcz Tatry Zachodnie

   Początek rzeczywiście jest przedeptany i cały czas trzymamy się tego śladu, który kończy się wcześniej niż byśmy chcieli. Następuje chwilowa konsternacja. Ale przecież się nie wycofamy. Jeszcze nie teraz.

   Grzesiek ze Sławkiem zaczynają przecierać, ja i Dorota gramolimy się za nimi. Czym dalej tym jest stromiej i coraz gęstszy las, który z czasem urozmaica rzadka kosówka.

   Idzie się ciężko ale zabawy mamy przy tym kupę. To wejdziemy w tak gęste krzaki, że nie da się z nich wyszarpać, to ktoś dostanie raza w twarz z suchej gałęzi, którą właśnie ktoś puścił.

   Po około godzinie targania do góry, dostajemy się na małą polankę tuż pod skałami. Tu chwilę odpoczywamy. Następnie trawersujemy na prawo gdzie napotykamy płytki acz dość mocno nachylony żleb, którym ciśniemy do góry. Pod warstwą śniegu czają się śliskie trwaki i wystające kamienie, musimy więc uważać po jest to teren podstępny.

Kominiarski Wierch - okolice kopuły szczytowej (tak nam się wydaje)

Kominiarski Wierch Tatry Zachodnie

W dali Błyszcz i Bystra, bliżej zbocze Ornaka

Błyszcz Bystra Ornak Kominiarski Wierch Tatry Zachodnie

   Wyszliśmy ze żlebu i dostaliśmy się na zachodnią grań (masyw Kominiarskiego składa się z dwóch grani okalających Dolinę Smytnią), z której widać właściwy wierzchołek Kominiarskiego. Jesteśmy trochę zaskoczeni, że do niego jeszcze tak daleko. Ale idziemy na żywioł. Nie mamy opracowanego żadnego szczegółowego planu no to pojawiają się takie niespodzianki :)

Kominiarski Wierch - widok na wierzchołek

Kominiarski Wierch Tatry Zachodnie

Tomanowa Przełęcz - w dali Liptowskie Kopy i Tatry Wysokie

Tomanowa Przełęcz Tomanowa Dolina Polana Kominiarski Wierch Tatry Zachodnie

   Idziemy granią tylko kawałek po czym robi się ona coraz węższa a śniegu jest tyle, że nie wiadomo co pod nim piszczy i czy coś nie gruchnie zaraz pod naszym ciężarem. Schodzimy więc na strome zbocze. Zejście nie jest przyjemne bo śnieg ucieka spod nóg i na dobrą sprawę nie ma się czego złapać. Z pomocą przychodzą wystające to tu to tam gałązki kosodrzewiny.

   No to już wiemy co jest pod spodem...

Zejście z zachodniej grani na stronę Doliny Smytniej

Kominiarski Wierch Tatry Zachodnie grań

   Jesteśmy mocno skupieni na przejściu w bardziej bezpieczne miejsce ale piękny widok na Czerwone Wierchy zwraca naszą uwagę. Podobnie jak nieskażone ludzką stopą ciekawe kształty uformowane przez śnieg i wiatr.

Od Giewontu po Krywań w chmurach, w dole Wielka Polana Ornaczańska

Ciemniak Dolina Kościeliska Tatry Zachodnie

Piekne formy snieżne

Kominiarski Wierch Tatry Zachodnie Czerwone Wierchy

Kominiarski Wierch Tatry Zachodnie zima śnieg

   Zachowując odstępy spokojnie pokonujemy mocno nachylone pole snieżne, po czym ponownie przechodzimy na zachodnią stronę grani i stajemy na małej przełączce.

Trawersujemy wschodnie zbocze grani

Kominiarski Wierch Tatry Zachodnie

   Morale grupy spada, bo warunki łatwe nie są a do celu nadal daleko. Grzesiek wyrywa się na ochotnika i idzie zbadać teren. Nie jest to do końca mądre bo w razie problemu nikt mu nie pomoże. Przez kilka minut nie mamy z nim kontaktu wzrokowego po czym wyłania się w dali i macha na nas abyśmy szli po jego śladach.

Kluczymy w okolicach Rzędów Smytniańskich

Kominiarski Wierch Tatry Zachodnie

   Ostrożnie zaczynamy trawersować stromy teren i dochodzimy do Grześka. Teraz już trzymając się razem idziemy prosto na szczyt Kominiarskiego.

Kominiarski Wierch Tatry Zachodnie trawers

W centrum Kończysty Wierch, a za nim Jarząbczy i Jakubina

 Czubik Kończysty Wierch Jarząbczy Wierch Jakubina Tatry Zachodnie

Polana Chochołowska, z której często oglądaliśmy Kominiarski

Polana Chochołowska Kominiarski Wierch Tatry Zachodnie

   Wierzchołek okazuje się być bardzo rozległym płaskim terenem. Ślady osób, które były tu niedawno przed nami (a wiemy kto to był i kiedy ;-) ) zostały zatarte przez wiatr i przysypane przez świeży śnieg.

   Miejscówka jest bardzo atrakcyjna. W porze letniej to dopiero muszą być piękne widoki na szczyty Tatr Zachodnich.

Panorama z Kominiasrkiego Wierchu

Kominiarski Wierch Tatry Zachodnie panorama ze szczytu

Grzesiek z Ornakiem i Starorobociańskim w tle

Kominiarski Wierch Tatry Zachodnie

I ja z Czerwonymi Wierchami

Kominiarski Wierch Tatry Zachodnie widok na Czerwone Wierchy

Giewont z zachodniej strony

Giewont Tatry Zachodnie widok z Kominiarskiego Wierchu

Zbliżenie na kopuły Czerwonych Wierchów

Ciemniak Krzesanica Czerwony Upłaz Tatry Zachodnie Czerwone Wierchy

   Postanawiamy rozgościć się tu na dłuższą chwilę. Całą drogę byliśmy tak zaaferowani, że nic nie jedliśmy. Teraz trzeba to nadrobić bo sił na drogę powrtoną potrzeba nie mało.

   Termos z ciepłym leczem okazał się doskonałym pomysłem. A na deser obowiązkowo czekolada :)

Nasza ekipa na Kominiarskim Wierchu

Kominiarski Wierch Tatry Zachodnie na szczycie

Wspólny posiłek :)

Kominiarski Wierch Tatry Zachodnie na szczycie

   Korzystam z ostatnich chwil słońca i robię przechadzkę po szczycie.

Kominiarski Wierch Tatry Zachodnie na szczycie

Miejsca jest tu naprawdę dużo

Kominiarski Wierch Tatry Zachodnie na szczycie

Pięknie prezentuje się Wołowiec z Rohaczem Ostrym

Łopata Wołowiec Rohacze Tatry Zachodnie widok z Kominiarskiego Wierchu

   Cały czas powiewa dosyć silny wiatr. I za jego sprawą z południowego zachodu napływa coraz więcej chmur. To chyba znak by ruszyć z powrotem.

Błyszcz i Bystra już w cieniu

Ornak Błyszcz Bystra Tatry Zachodnie

   Ostatni rzut oka na piękne widoki i starujemy na dół. Po opuszczeniu wierzchołka czeka nas ponowne trawersowanie zachodniego zbocza.

W centrum kadru Rzędy Smytniańskie czyli zachodnia grań masywu Kominiarskiego Wierchu

 Tomanowy Wierch Smreczyński Wierch Kamienista Tatry Zachodnie

Nasza droga prowadzi między jej turniami

Kominiarski Wierch Tatry Zachodnie

   Śnieg jest gorszy niż wcześniej i ucieka spod nóg. Ustalamy, że trzymamy się razem ale z zachowaniem odstępów i ostrożnie maszerujemy przed siebie. Na szczęście teraz już nie mamy wątpliwości którędy trzeba iść bo wracamy po własnych śladach.

Na jednej z przełączek, teraz w prawo na strome zbocze

Kominiarski Wierch Tatry Zachodnie

I trawersujemy gęsiego

Kominiarski Wierch Tatry Zachodnie

Starorobociański Wierch

Starorobociański Wierch Tary Zachodnie

   Po trawersie próbujemy wdrapać się znowu na grań ale w rozmiękczonym śniegu okazuje się to nie lada sztuką. Teren jest mocno nachylony i buksujemy w miejscu. Gdyby nie kosówka, która ponownie przychodzi nam z pomocą chyba ugzęźlibyśmy tu na dobre.

   W końcu się udaje i zaczynamy schodzić mocno w dół aż osiągamy przełęcz. Głodni jak wilki prawie zbiegamy do schroniska na wyczekany obiad.

W dole Iwaniacka Przełęcz, która wydaje się być tuż tuż, w rzeczywistości to jeszcze kawałek drogi

Kominiarski Wierch Tatry Zachodnie Iwaniacka Przełęcz

   Muszę przyznać, że Kominiarski Wierch trochę nas zaskoczył. Spodziewaliśmy się, że będzie dziko ale myśleliśmy, że ciut prościej. Z dwojga "złego" wydaje mi się, że zimą (w rozsądnych waruknach śniegowych i pogodowych) i tak jest tu łatwiej, bo nie wyobrażam sobie męczarni w kosówce, która najprawdopodobniej zarosła już cały stary szlak.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież