Piz Boè - grupa Sella i nasz pierwszy trzytysięcznik

 

Piz Boè 3152 m n.p.m.

31 lipca 2013 r.

Passo Pordoi 2239 m n.p.m. alpejskie Forcella del Pordoi 2829 m n.p.m. alpejskie Piz Boè

 

   Opuszczamy okolicę Grupy Puez. Z Passo Gardena przejeżdżamy na Passo Pordoi skąd chcemy wejść na najwyższy szczyt Grupy Sella - Piz Boè na wysokość 3152 m n.p.m.

   Zgodnie z powiedzeniem „Kto rano wstaje temu Pan Bóg daje” zaczynamy podejście wczesnym rankiem. Dzięki temu oglądamy rześką poranną panoramę Marmolady, od której nie możemy oderwać oczu. Znaczna cześć szlaku wiedzie zakosami między pionowymi ścianami masywu toteż szybko nabieramy wysokości i widoki robią się rozleglejsze.

   Po drodze spotykamy rodzinkę świstaków, przyglądamy im się dość chwilę próbując bezskutecznie ustrzelić któregoś aparatem. Są o wiele większe niż nasze tatrzańskie ale równie płochliwe.

   Pod koniec podejścia na przełęcz Forcella del Pordoi idziemy po śniegu a do schroniska na przełęczy musimy przejść przez topiący się tunel, który jest nie lada atrakcją dla większości turystów.

   Ludzi jest jeszcze niewiele bo kolejka zaczęła dopiero kursować. Chcemy to wykorzystać by swobodnie bez korków dostać się na wierzchołek Piz Boè więc po uzupełnieniu „paliwa” ruszamy dalej. Podejście pod kopułę szczytową nie przysparza żadnych problemów mimo iż po drodze napotykamy spore płaty śniegu. Natomiast na szczyt prowadzi ubezpieczona stalowymi linami droga, taka mini ferratka. Szybko wdrapujemy się na wierzchołek i stajemy przy schronisku Rifugio Capanna Fassa. Już z daleka było widać budynek na szczycie, który jakby nie było nieco psuje krajobraz.

   Tak jak czytaliśmy w przewodniku, widoki na Marmoladę są niesamowite. Robię kilka zdjęć na maksymalnym zbliżeniu by w miarę możliwości przyjrzeć się jak przebiega droga na królową Dolomitów. Widoczność jest bardzo dobra i mamy okazję oglądać na prawdę dalekie widoki w około. Jest tak przyjemnie, ciepło i pogodnie, że nie chce nam się ruszyć, ale po wyjątkowo długim wylegiwaniu się na szczycie pora schodzić.

   Dochodzi coraz więcej ludzi i robi się tłoczno, większość osób wychodzi i niestety spowalnia to nasze zejście. Na dole zahaczamy jeszcze o okoliczne łąki. Ich soczyście zielona trawa z mnóstwem kolorowych kwiatów mocno kontrastuje z jasnymi ścianami gór. Uwielbiam takie pejzaże.

 

   Przy samochodzie przebieramy się z lżejsze ciuchy i jedziemy dalej. Kolejny przystanek u stóp Marmolady przy Lago di Fedaia.

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież