Grań Jubileuszowa na urodziny - z Alpspitze na Zugspitze

 

Grań Jubileuszowa

Alpspitze 2628 m n.p.m. - Zugspitze 2962 m n.p.m.

18-19 czerwca 2017 r.

 Ga-Pa alpejskie Osterfelderkopf alpejskie Oberkar alpejskie Alpspitze alpejskie Grießkarscharte alpejskie Falsche Grießkarscharte alpejskie Vollkarspitze

alpejskie Äußeren Höllentalspitze alpejskie Mittlere Höllentalspitze alpejskie Innere Höllentalspitze alpejskie Zugspitze alpejskie Höllental alpejskie Ga-Pa

 

   Jesteśmy w Dolomitach ale cały czas śledzimy pogodę w Alpach Bawarskich. Wieczorem schodzimy z Tofany di Rozes i znowu sprawdzamy co mówi internet. Na meteogramie dla Zugspitze wskakuje słońce z małą chmurką. Porzucamy alternatywne plany w Dolo i wczesnym rankiem wyruszamy do Niemiec.

   Gdy przejeżdżamy przez Insbruck nie mogę napatrzeć się na jego otoczenie. To duże miasto a jest fantastycznie usytuowane, w około same góry. Mieszkańcy muszą mieć ekstra widoki z okien.

Dalsza droga w stronę Garmisch-Partenkirchen również oferuje wspaniałe krajobrazy. Zatrzymujemy się na parkingu z widokiem na szczyty Alp i szykujemy jedzenie.

Alpy Bawarskie ♥

Alpy Bawarskie Garmisch-Partenkirchen Niemcy

   Posileni i jeszcze bardziej napaleni na te góry kierujemy się do Ga-Pa, a właściwie do uroczej wioski Hammersbach gdzie szukamy miejsca na lokalnym parkingu. Niestety już późno, do tego weekend i wszystko jest zajęte. Chwilę kursujemy po uliczkach między pięknymi stylowymi zabudowaniami Hammersbach ale wszechobecne zakazy parkowania uświadamiają nam, że musimy wracać do miasta.

Dolina Höllental na wprost, w dali Zugspitze

Zugspitze Höllental Alpy Bawarskie

   Pierwotny plan zakładał wejście tylko na Zugspitze przez Dolinę Hollental. Potem w głowach wykiełkował nam pomysł przejścia Grani Jubileuszowej i dojścia nią aż na Alpspitze. Ostatecznie ze względów logistycznych postanawiamy zrobić ją w przeciwnym kierunku.

   Zbliża się godzina 12, nadal jesteśmy na dole a dziś chcemy doczłapać do schronu na grani. Aby przyspieszyć i oszczędzić trochę nasze nogi korzystamy z kolejki, która wywozi nas na Alpspix. Z oszczędzaniem kasy jest już gorzej bo ta przyjemność kosztuje 17 od osoby.

   Na dole było upalnie a tutaj jest przyjemnie. Usadawiamy się przy stoliku obok restauracji i jemy drugie śniadanie. W międzyczasie lustrujemy mapę i próbujemy ustalić którędy dalej pójdziemy.

   Fajnie byłoby tu trochę poleniuchować ale nie po to tu przybyliśmy. Ruszamy i jak wiele innych osób, zamiast trafić na szlak w kierunku Alpspitze kusimy się na wypicowany chodnik i zupełnie przypadkiem wchodzimy na wierzchołek Osterfelderkopf 2057 m n.p.m. Czas nas goni toteż platformę widokową Alpspix darujemy sobie, może kiedyś... Z resztą wyżej będą lepsze widoki :)

Górna stacja kolejki pod Alpspix - tu startujemy

Osterfeldefkopf Alpspix Alpspitze Alpy Bawarskie

Serpentyny szlaku, którym można dojść do Alpspix na nogach

Osterfelderkopf Alpspix Alpspitze Alpy Bawarskie

   Idąc cały czas zastanawiamy się nad dalszą trasą. Kusi nas ferrata (o niej u Skadi) bo szybciej wejdziemy na Alpspitze ale obawiamy się czy damy radę z ciężkimi plecakami. Poza tym szlak, tak zwany normalny, też zapowiada się interesująco. 

Ostecznie odpuszczamy ferratę i zmierzamy do pierwszej atrakcji na trasie. A stanowi ją dosyć długi tunel wykuty w skale.

Chwilami jest ciemno jak cholera i idziemy nim po omacku. Zabawnie robi się podczas mijanek z ludźmi idącymi z naprzeciwka. Nie dość, że nic nie widać to nie rozumiemy po niemiecku, a oni po polsku :D

Znam co prawda zwrot "Achtung!" (po polsku "Uwaga!") ale akurat w tym momencie nie przychodzi mi do głowy.

   Za tunelem robi się ciekawiej. Pojawiają się drabinki, metalowe kołki oraz rynny zaopatrzone w kupę żelaztwa a pod koniec ubezpieczeń robi się zator jak na Orlej w sezonie. Nam się spieszy więc trochę niecierpliwimy się kiedy ludzie idący w dół wpinają się w każdy fragment metalowej liny, nawet w łatwym terenie. Pozostaje nam tylko spokojnie czekać bo nie ma szans przejść gdzieś bokiem.

Trawers wschodniej ściany Alpspitze - tak zwany szlak normalny

szlak na Alpspitze Alpy Bawarskie

   W końcu przechodzimy na pławiącą się w słońcu wschodnią ścianę Alpspitze. Tu pojawia się niespodzianka w postaci długiej drabiny, a nawet dwóch. Ekspresowo wchodzimy nią do góry i na tym urozmaicenia na razie się kończą. 

Drabinka w drodze na Alpspitze

szlak na Alpspitze Alpy Bawarskie

szlak na Alpspitze Alpy Bawarskie

    Dalej idziemy piarżystą ścieżką, która wiedzie kotłem polodowcowym Oberkar. Widać stąd wierzchołek Alpspitze lecz jest on jeszcze daleko.

Kocioł polodowcowy pod szczytem Alpspitze - Oberkar

kocioł polodowcowy Oberkar szlak na Alpspitze Alpy Bawarskie

   Pokonujemy płat śniegu po czym dostajemy się na skały, którymi łatwo wspinamy się na wschodnią grań.

   Widoki robią się szersze. Z jednej strony widać miasto otoczone niższymi wierchami pasma Wettersteingebirge, jednego z kilku należących do Alp Bawarskich. Z drugiej dumnie prezentują się wyższe, których w ogóle nie znamy. Podoba nam się tutaj i być może będzie jeszcze okazja odwiedzić i poznać te tereny.

Szlak na Alpspitze - w dali Garmisch-Partenkirchen

kocioł polodowcowy Oberkar szlak na Alpspitze Alpy Bawarskie

Na wschodniej grani Alpspitze - za mną inne szczyty Alp Bawarskich

wschodnia grań szlak na Alpspitze Alpy Bawarskie

   Teraz trzymamy się grani i mozolnie zbliżamy się do szczytu. Podejście bardzo nam się dłuży, do tego grzeje jak diabli i jak tak dalej pójdzie to wypijemy cały zapas płynów. To dopiero początek a mnie się już nie chce. Nudzę się, chcę być już na szczycie.

Alpspitze jeszcze daleko

wschodnia grań szlak na Alpspitze Alpy Bawarskie

wschodnia grań szlak na Alpspitze Alpy Bawarskie

   Guzdramy się pod górę i w końcu zdobywamy Alpspitze a na miejscu z wrażenia szczęki nam wypadają, yyy... znaczy opadają ;)

Jesteśmy ponad chmurami a nad nimi prężą się wierzchołki Alp. Jest pięknie! Zrzucamy plecaki i ja wpadam w wir fotografowania. Dopiero po chwili dociera do mnie, że ta grań na przeciwko to nasza droga a tajemniczy szczyt w dali to cel - Zugspitze.

   Po euforycznym szczytowaniu siadamy na tyłkach i zabieramy się za konsumowanie trzeciego śniadania. Energia będzie nam potrzebna. Jemy i cały czas gapimy się na to co nas czeka. W dali widać grupę osób, które idą Jubilatką a w naszym kierunku zbliża się jeden człowiek. Postanawiamy na niego zaczekać, może się dogadamy i uda nam się uzyskać jakieś informacje prosto z trasy. Jakby co będzie szansa by się jeszcze wycofać o_O ;-P

Po lewej Äußeren Höllentalspitze, z prawej Zugspitze widziane z Alpspitze

Äußeren Höllentalspitze Zugspitze widziane z Alpspitze Alpy Bawarskie

Na szczycie Alpspitze

Äußeren Höllentalspitze Zugspitze widziane z Alpspitze Alpy Bawarskie

Alpspitze Alpy Bawarskie

W dole po lewej początek Jubilatki, w dali Zugspitze

Zugspitze widziane z Alpspitze Alpy Bawarskie

Grań Jubileuszowa Jubiläumsgrat Zugspitze widziane z Alpspitze Alpy Bawarskie

Zugspitze a u jego stóp lodowiec Höllentalferner

Zugspitze widziane z Alpspitze Alpy Bawarskie

Ściana Hochblassen i zalegające pod nim płaty śniegu, dalej szpiczasta postura Vollkarspitze

Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa na Zugspitze widziana z Alpspitze Alpy Bawarskie

   Na szczyt dociera "nasz" człowiek. To Czech, który przyszedł tutaj z Zuga. Widać po nim zmęczenie i leje się z niego jakby wyszedł właśnie spod prysznica. Już wiemy co nas tam czeka i to na własne życzenie, hehe :D

Rozmawiamy chwilę trochę w swoich językach, trochę po angielsku ale jest tak wyczerpany, że nie mamy serca go dalej męczyć. Dla nas w tym momencie najważniejsza jest informacja, w którym miejscu jest schron. I niestety nie jest to blisko...

Czech robi nam kilka zdjęć po czym życzymy sobie powodzenia i żegnamy się.

Grań Jubileuszowa widziana z Alpspitze

Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa na Zugspitze widziana z Alpspitze Alpy Bawarskie

Krzyż na wierzchołku Alpspitze

krzyż na szczycie Alpspitze Alpy Bawarskie

krzyż na szczycie Alpspitze Alpy Bawarskie

   Zapowiada się ciężka trasa ale nie rezygnujemy. Zbieramy swoje rzeczy i opuszczamy Alpspitze.

Robimy kilka kroków i otwierają się widoki na Dolinę Höllental. Z góry wygląda super a jutro przekonamy się czy na dole też będzie nam się podobało.

Odsłoniła się Piekielna Dolina czyli Höllental

Dolina Hollental widziana z Alpspitze Alpy Bawarskie

Dolina Hollental widziana z Alpspitze Alpy Bawarskie

   Początkowy fragment Jubilatki od strony Alpspitze to łatwa grań z kilkoma miejscami, które są bardziej wymagające jednak ubezpieczone stalowymi linami. W dobrych warunkach orientacja w terenie jest banalna bo do przełęczy Grießkarscharte i kawałek dalej widać trasę jak na dłoni.

   Na przełęcz dochodzimy szybko. Oby dalej szło nam tak dobrze bo chcemy dotrzeć do biwaku jeszcze przed zmrokiem.

Alpspitze widziane z początków Grani Jubileuszowej

Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa na Zugspitze widok na Alpspitze Alpy Bawarskie

Najłatwiejszy fragment Jubilatki

Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa na Zugspitze widok na Vollkarspitze Alpy Bawarskie

Trudniejsze miejsca na grani są często dobrze ubezpieczone

Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa na Zugspitze Alpy Bawarskie

Na przełęczy Grießkarscharte, w dali dalsza trasa - jedyny fragment poniżej ostrza grani

przełęcz Grießkarscharte Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa z Alpspitze na Zugspitze Alpy Bawarskie

Widok z Grießkarscharte w stronę Alpspitze

przełęcz Grießkarscharte Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa z Alpspitze na Zugspitze Alpy Bawarskie

   Z przełęczy Grießkarscharte jest możliwość zejścia z grani do doliny. Idąc na północ można dostać się do Piekielnej Doliny i schroniska Höllentalangerhütte a po południowej stronie szlak prowadzi do kotła Grießkar i potem do cywilizacji.

My idziemy dalej, od teraz pod górę i nieco poniżej ostrza grani.

No i jesteśmy na Jubilatce :)

przełęcz Grießkarscharte Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa z Alpspitze na Zugspitze Alpy Bawarskie

Grießkar - tędy można wrócić w dolinę

widok na Grießkar Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa z Alpspitze na Zugspitze Alpy Bawarskie

   Rozwidlenie szlaków zostawiamy w tyle i podchodzimy pod jeden z kilku płatów śniegu, które widzieliśmy z daleka. Śnieg jest zbity ale miękki a w nim wydeptane idealne stopnie. Pierwszy płat pokonujemy ostrożnie bez raków i wchodzimy na skały. 

   Następne śniegi staramy się obchodzić bo się da no i nie chce nam się wyjmować raków. Podejście jest męczące na szczęście krótkie więc dosyć szybko meldujemy się pod ścianą góry Hochblassen 2707 m n.p.m. na przełączce zwanej Falsche Grießkarscharte.

Na Hochblassen można wejść od strony południowo-zachodniej ale o tym pomyślimy później jak będzie na to czas.

Podejście na przełączkę Falsche Grießkarscharte

 widok na przełęcz Falsche Grießkarscharte Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa z Alpspitze na Zugspitze Alpy Bawarskie

   Po krótkim odpoczynku kontynuujemy wędrówkę. Z grani schodzimy mocno w dół stromą ubezpieczoną rynną i docieramy do dobrze widocznej, miejscami kruchej ścieżki, którą niemal poziomo trawersujemy potężną zachodnią ścianę Hochblassen. Następnie łatwiejszym terenem mozolnie pniemy się w górę i wracamy na grań.

Schodzimy z Falsche Grießkarscharte na trawers zachodniej ściany Hochblassen

przełęcz Falsche Grießkarscharte trawers Hochblassen Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa z Alpspitze na Zugspitze Alpy Bawarskie

Z lewej turnia Vollkarspitze - widać na niej ludzi, z prawej Äußeren Höllentalspitze

widok na Villkarspitze z trawersu Hochblassen Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa z Alpspitze na Zugspitze Alpy Bawarskie

Wieloplany - w dali szczyty innych pasm należących do Alp Bawarskich

widok z trawersu Hochblassen Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa z Alpspitze na Zugspitze Alpy Bawarskie

   Hochblassen jest na wyciągnięcie ręki ale dzisiaj musimy odpuścić. Przed nami kilka turni w grani, które miałam nadzieję ominiemy. Teraz gdy jesteśmy bliżej widać, że droga wiedzie każdą z nich... No to czeka nas wspaniała zabawa :)

   Pierwsze wzniesienia, która z daleka za bardzo nie rzucały się w oczy są dobrą rozgrzewką. Do tej pory wspinanie było raczej łatwe i ściany nie były bardzo strome. Teraz zapowiada się zgoła inaczej.

Hochblassen zostaje za nami

widok na Hochblassen Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa z Alpspitze na Zugspitze Alpy Bawarskie

Na grani

Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa z Alpspitze na Zugspitze Alpy Bawarskie

Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa z Alpspitze na Zugspitze Alpy Bawarskie

Rozgrzewka przed walką na Vollkarspitze - tutaj jest łatwo

turnie na grani Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa z Alpspitze na Zugspitze Alpy Bawarskie

   Zbliżamy się do turni, której widok na chwilę mnie sparaliżował gdy zobaczyłam ją z Alpspitze. Bardzo się wyróżnia na tym fragmencie grani i przykuwa uwagę swoją strzelistą formą. Chodzi o Vollkarspitze mierzącą 2603 m n.p.m.

Stąd prezentuje się jeszcze ciekawej. W pierwszej chwili gdy zauważyłam na jej wierzchołku ludzi pomyślałam, że to jakieś hardcory wspiełły się na nią. Teraz gdy jesteśmy tak blisko wiem, że muszę na nią wejść i trochę się boję. Ale raz kozie śmierć!

Obniżamy się nieco i miejscami bardzo wąską ale ubezpieczoną granią schodzimy w kierunku Vollkarspitze. Gdy stajemy tuż pod turnią wygląda ona przyjaźniej i rzucają się w oczy ubezpieczenia. Mój strach mija i cisnę do góry, a wejście na jej wierzchołek okazuje się dużo prostsze niż przewidywaliśmy. No to chyba najgorsze mamy za sobą :)

Turnia Vollkarspitze wtopiona w Äußeren Höllentalspitze

widok na Villkarspitze i Äußeren Höllentalspitze Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa z Alpspitze na Zugspitze Alpy Bawarskie

Wąską granią zbliżamy się do Vollkarspitze

Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa z Alpspitze na Zugspitze Alpy Bawarskie

   Na szczycie Vollkarspitze spotykamy grupę Czechów. Dowiadujemy się, że podobnie jak my celują w nocleg w schronie i jutro chcą dotrzeć na Zugspitze. Chwilę rozmawiamy i czekamy aż kilka osób z ich ekipy zejdzie na dół po czym ruszamy ich śladem.

   Tak się cieszyłam, że Vollkarspitze jest spoko ale jednak pokazała swoją drugą twarz. Zejście jest mocne. Czesi idący przed nami asekurują się liną i nie dziwię im się bo teren jest miejscami lekko przewieszony. Zaskoczyła nas ta stromizna ale brniemy dalej i posiłkujemy się tylko elementami ferraty.

Bez liny idziemy szybciej toteż Czech opuszczający kolegę na dół (co nas zdziwiło bo asekurowany dałby radę schodzić jak my) przepuścił nas ale mijamy się w parszywym terenie. Cała energia i skupienie idą na ręcę. Schodząc powtarzam sobie w duchu "Trzymaj! Nie puszczaj!". Nogi trzęsą mi się jak galareta ale dzielnie mocuję się na skręcającej drabince.

Na wierzchołku Vollkarspitze

na szczycie Villkarspitze Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa z Alpspitze na Zugspitze Alpy Bawarskie

Po lewej Alpspitze, w centrum kadru Hochblassen, w prawym dolnym rogu cień turni, na której stoimy

widok na Alpspitze Hochblassen z Villkarspitze Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa na Zugspitze Alpy Bawarskie

Alpspitze z widocznym krzyżem i grań, którą tutaj przyszliśmy

widok na Alpspitze Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa na Zugspitze Alpy Bawarskie

   Do tej pory jest to najbardziej emocjonujący odcinek na grani od Alpspitze. Na szczęście już jesteśmy na dole, cali i zdrowi.

Przed nami klejna ostra turniczka, łatwiejsza od Vollkarspitze acz równie dobrze ubezpieczona. Przechodzimy ją ekspresowo i ponownie wznosimy się do góry.

Vollkarspitze od zachodu - stroma cholera!

widok na Villkarspitze Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa z Alpspitze na Zugspitze Alpy Bawarskie

Ruda Vollkarspitze i wtopiona w nią niższa turnia, z której schodzą ludzie

widok na Villkarspitze Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa z Alpspitze na Zugspitze Alpy Bawarskie

   Alpspitze, Hochblassen i pomniejsze turnie zostają za nami. Teraz wspinamy się w kierunku szczytu Äußeren Höllentalspitze 2716 m n.p.m. Według info z przewodnika gdzieś za nim ma stać biwak. Chyba ten fakt sprawia, że dostajemy nowych sił i idziemy szybciej.

Alpspitze, Hochblassen, Vollkarspitze za nami

widok na Alpspitze Hochblassen Villkarspitze Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa na Zugspitze Alpy Bawarskie

Szczyt Äußeren Höllentalspitze z lewej, a dalej grań w stronę Zugspitze

Äußeren Höllentalspitze Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa na Zugspitze Alpy Bawarskie

Jeden z Czechów na Äußeren Höllentalspitze

Äußeren Höllentalspitze Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa na Zugspitze Alpy Bawarskie

   Góra, dół, góra i stajemy na wierzchołku pierwszego z trzech Höllentalspitze. Patrząc na północny-wschód widzimy całą grań, którą tutaj doszliśmy. O tej porze dnia prezentuje się wspaniale. 

Kawał drogi za nami ale to dopiero jedna trzecia całej Jubilatki... hehe :D 

Widok na to co już przeszliśmy z Äußeren Höllentalspitze

widok z Äußeren Höllentalspitze na Alpspitze Hochblassen Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa na Zugspitze Alpy Bawarskie

   Robi się późno. Z nadzieją, że uda nam się dojść do biwaku zanim zajdzie słońce opuszczamy Äußeren Höllentalspitze. Idziemy jeszcze kilka minut aż zza skał wyłania się czerwona budka, czyli nasz dom na najbliższe kilka godzin.

Nareszcie! Żeby tylko było miejsce.

   Ten biwak to Gratthuttl i stoi na wysokości 2684 m n.p.m. Wchodzimy do środka a tam siedzi tylko dwóch Czechów. To koledzy tamtej ekipy, którą poznaliśmy na Vollkarspitze. Jeden z nich to straszny cwaniak, za to jego kumpel mega sympatyczny facet i rozmawiamy głównie z nim.

Dogadujemy się kto gdzie śpi i po krótkiej toalecie idziemy oglądać zachód słońca.

Biwak Gratthuttl na Grani Jubileuszowej

biwak Gratthuttl pod Äußeren Höllentalspitze Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa na Zugspitze Alpy Bawarskie

   Jest pięknie! W około same góry do tego w cudownych barwach zachodu. Na to właśnie liczyliśmy planując nocleg na grani. Do tego będziemy jeszcze na wschodzie :)

Alpy Bawarskie o zachodzie słońca

Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa na Zugspitze Alpy Bawarskie

Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa na Zugspitze Alpy Bawarskie

Äußeren Höllentalspitze w ciepłych barwach zachodu i nasz biwak

biwak pod Äußeren Höllentalspitze Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa na Zugspitze Alpy Bawarskie

zachód słońca pod Äußeren Höllentalspitze Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa na Zugspitze Alpy Bawarskie

zachód słońca pod Äußeren Höllentalspitze Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa na Zugspitze Alpy Bawarskie

zachód słońca pod Äußeren Höllentalspitze Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa na Zugspitze Alpy Bawarskie

 

Poniedziałek

   Budzimy się prawie o wschodzie słońca, szybko zwijamy ekwipunek i idziemy na zewnątrz. Oglądamy góry mieniące się w świetle pierwszych promieni i w międzyczasie wciskamy w siebie po batonie energetycznym.

Zachód był niczego sobie i wschód też jest uroczy. Żałuję tylko, że nie wykorzystałam bezchmurnej nocy do zrobienia kilku nocnych zdjęć. Najwyraźniej nie można mieć wszystkiego, poza tym wczoraj byłam tak zmęczona, że było mi wszystko obojętne i marzyłam tylko o tym aby usnąć.

Alpejskie wieloplany

wschód słońca pod Äußeren Höllentalspitze Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa na Zugspitze Alpy Bawarskie

O wschodzie jeszcze piękniej

wschód słońca pod Äußeren Höllentalspitze Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa na Zugspitze Alpy Bawarskie

   Ze schronu wychodzą dwaj najsympatyczniejsi Czesi. Rozmawiamy chwilę, życzymy sobie powodzenia i do zobaczenia na Zugspitze po czym oni idą organizować swoją ekipę a my ruszamy dalej poznawać Jubilatkę.

Wchodzimy na ostrze grani i łatwym teren wznosimy się lekko w górę. Po chwili na zachodzie wyłania się Zugspitze, wydaje się być tak blisko.

Wyżej, po krótkim stromszym podejściu zdobywamy kolejny szczyt. Jesteśmy na Mittlere Höllentalspitze 2740 m n.p.m. najwyższym z trzech Höllentalspitze. Otwierają się widoki na pozostały fragment naszej drogi oraz pławiącą się w porannym słońcu dolinę Höllental.

W dali biwak u podnóża Äußeren Höllentalspitze

Äußeren Höllentalspitze Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa na Zugspitze Alpy Bawarskie

Na wierzchołku Mittlere Höllentalspitze - w dali Zugspitze

Mittlere Höllentalspitze Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa na Zugspitze Alpy Bawarskie

Dolina Höllental

Dolina Höllental Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa na Zugspitze Alpy Bawarskie

   Schodzimy z Mittlere Höllentalspitze i zaczyna się robić ciekawiej. Droga w większości jest nadal dobrze ubezpieczona ale coraz trudniej odnaleźć malowane czerwoną farbą paski wskazujące szlak. A miejscami przejście nie jest tak oczywiste jak mogłoby się wydawać.

   Cały czas wspinamy się góra-dół. Wznosimy się stromo do góry by za chwilę mocno się obniżać. Czym dłużej idziemy tym cięższe wydają się nasze plecaki, daje się odczuć postepujące zmęczenie. A gdzie tam do końca...

Schodzimy z Mittlere Höllentalspitze

zejście z Mittlere Höllentalspitze Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa na Zugspitze Alpy Bawarskie

W dole górne piętro Piekielnej Doliny z wyraźnie widoczną na piargach ścieżką

zejście z Mittlere Höllentalspitze Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa na Zugspitze Alpy Bawarskie

Dalszy ciąg Grani Jubileuszowej

Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa na Zugspitze Alpy Bawarskie

   Docieramy do kolejnego rozwidlenia szlaków na trasie (ok. 2650 m n.p.m). To ostatnia możliwość zejścia z grani znakowaną ścieżką. Tą drogą można dostać się do schroniska Knorrhütte 2051 m n.p.m., usytuowanego najbliżej szczytu Zugspitze. To, że blisko wcale nie znaczy, że łatwo bo do zejścia jest 500 metrów skalistym terenem. My tam jednak nie idziemy bo nie zamierzamy rezygnować z dalszej drogi.

   Po krótkim odpoczynku ruszamy na trzeci szczyt Höllentalspitze - Innere 2737 m n.p.m. Podejście jest strome ale cały czas w trudniejszych miejscach droga jest ubezpieczona. Chociaż mam wrażenie, że feraty jest coraz mniej tak samo jak oznaczeń szlaku na skałach.

   Po rozgrzewającej wspinaczce zobywamy wierzchołek. Dwa pozostałe Höllentalspitze zostały daleko za nami, tak samo jak biwak, który wygląda stąd jak mała świecąca kropeczka.

Gdybyśmy nie przyszli tutaj od Alpspitze powiedziałabym, że to nie daleko, bo tak się wydaje gdy oglądam się za siebie. Ale prawda jest inna, grań meandruje i znaczna jej część chowa się za wyższymi wzniesieniami. Nie widać również jak mocno zróżnicowany pod względem wysokości jest teren bo wszystko się zlewa w jedną całość. Dopiero gdy podchodzimy bliżej okazuje się, że tysiąc razy trzeba podejść do góry i tyle samo razy zejść. To męczy... bardzo.

Dwa Höllentalspitze zostają w tyle my idziemy na trzeci - Innere Höllentalspitze

Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa na Zugspitze Alpy Bawarskie

Mały, świecący w dali punkcik poniżej ostrza grani to biwak, z którego dziś wyruszyliśmy

w dali Mittlere Höllentalspitze Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa na Zugspitze Alpy Bawarskie

Panorama z Innere Höllentalspitze

Innere Höllentalspitze Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa na Zugspitze Alpy Bawarskie

Gdzieś tam są Dolomity

Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa na Zugspitze Alpy Bawarskie

   Zejście z tego szczytu to jazda bez trzymanki. Przed nami przeprawa stromą ścianą. Tu stracimy wysokość, którą tak długo zdobywaliśmy. Żleb jest kruchy, postanawiamy więc iść na raty aby zminimalizować ryzyko zrzucenia sobie czegoś na głowę. 

Idę pierwsza i czuję się jakbym wchodziła w jakąś odchłań bez dna. Nie mam pojęcia dokąd zmierzam i co będzie dalej. Gdy jestem już dość nisko zaczynam żałować, że nie wyjęliśmy tutaj liny. Znajduję bezpieczne miejsce, gdzie teoretycznie nie powinien dosięgnąć mnie żaden kamień i wołam do Grześka, że może iść.

Dobrze zrobiłam, że się schowałam bo po chwili słyszę łomot spadających kamieni. Tutejsze piargi są drobniejsze niż te w Tatrach, ale mały rozpędzony kamień też potrafi wyrządzić krzywdę.

Po chwili Grzesiek dochodzi do mnie i teraz idziemy już razem. Ferrata jest tutaj uszkodzona więc momentami robi nam się gorąco. Końcowy bardziej lity teren nie ma już w ogóle ułatwień a mamy przed sobą kilkumetrowy nieml pionowy trawers. Chwyty na ogół są dobre ale chwilami emocje sięgają zenitu.

Dostajemy się na wąską przełączkę. Z niej doskonale widać zachodnią ścianę Innere Höllentalspitze, którą właśnie pokonaliśmy.

Zejście z Innere Höllentalspitze

zejście z Innere Höllentalspitze Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa na Zugspitze Alpy Bawarskie

Ściana Innere Höllentalspitze, którą schodziliśmy

zejście z Innere Höllentalspitze Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa na Zugspitze Alpy Bawarskie

   Obniżyliśmy się o niecałe 100 metrów i znowu musimy nabrać wysokości prawie tyle. Gdy wczoraj po pokonaniu turni Vollkarspitze stwierdziłam, że najgorsze za nami, nie wiedziałam co mówię.

Jest rzeźnia, fizyczna i psychiczna, bo to co dzieje się w głowie chyba jest teraz najważniejsze. "Fight or die" czyli "Walcz albo giń".

Odpoczywamy chwilę, uzupełniamy płyny i kalorie po czym zaczynamy kolejne mordercze podejście. Po nim znowu ostre zejście, i tak "w koło Macieju".

Ścianka bez ferraty - nie ma tragedii więc żywcujemy

Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa na Zugspitze Alpy Bawarskie

   W dali na wschodzie ponownie widzimy Alpspitze, które wyłoniło się zza trzech Höllentalspitzen. Dla odmiany chowa się przed nami Zugspitze, ku któremu zmierzamy. 

Na jednym ze wzniesień, które już za nami, stoją ludzie i machają do nas. Robię zbliżenie na zoomie a to znajomi Czesi ze schronu. Odpowiadmy tym samym gestem i idziemy w swoją stornę. 

Najdalej Alpspitze, potem Mittlere Höllentalspitze i Innere Höllentalspitze

w dali Alpspitze Mittlere Innere Höllentalspitze Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa na Zugspitze Alpy Bawarskie

Jubilatki ciąg dalszy - Zug się schował

Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa na Zugspitze Alpy Bawarskie

   Generalnie idziemy w górę, czasem poziomym terenem, rzadziej w dół a jeśli już to nie tak bardzo jak dotychczas. Stalowe liny są tylko w naprawdę trudnych miejscach, ale bywa i tak, że w ciężkim terenie idziemy na żywca. Do góry dajemy radę ale gdy dochodzimy do miejsca gdzie trzeba schodzić wyciągamy linę i zjeżdżamy kilkanaście metrów w dół. 

Ktoś kto zamontował tu stalowe kolucha wiedział co robi. Może i by to szarpnął na żywca ale mając na uwadze nasze piekielne zmęczenie wolimy nie ryzykować.

Alpspitze, Mittlere oraz Innere Höllentalspitze - trzy kolosy

w dali Alpspitze Mittlere Innere Höllentalspitze Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa na Zugspitze Alpy Bawarskie

Zjeżdżamy

Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa na Zugspitze Alpy Bawarskie

   Teren łagodnieje i podejście robi się nużące. Raz, dwa, trzy. To trzecie wzniesienie to Zugspitze.

Wokół Dachu Niemiec zaczynają kłębić sie chmury. Grzesiek mnie pogania ale ja "jadę" już na oparach. W końcu zostawia mnie trochę z tyłu. Nie mam już sił na szarpanie. Kiedyś tam dojdę. 

Grań robi sią łagodniejsza

Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa na Zugspitze Alpy Bawarskie

Jeszcze 3 wzniesienia i będziemy na Zugspitze

Zugspitze Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa Alpy Bawarskie

Grań Jubileuszowa w całej okazałości

w dali Alpspitze Hochblassen Mittlere Innere Höllentalspitze Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa na Zugspitze Alpy Bawarskie

Zugspitze tuż tuż

Zugspitze Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa Alpy Bawarskie

   Zbliżamy się do celu. Na górze tłumy ludzi, a najwięcej jest chyba skośnookich azjatów. Większość odwiedzających Zugspitze przyjechało kolejką. To widać po ubraniach i obuwiu. Internetowi hejterzy mieli by co fotografować (przy okazji polecam świetny tekst Gosi w tym temacie). 

W pierwszej chwili w ogóle nie zauważam, ze na szczycie stoi krzyż bo całą moją uwagę przykuła kilkupoziomowa galeria handlowa i plac budowy. I dźwig. On to najbardziej :O

Marzę by zdjąć plecak i usiąść, a najlepiej to położyć się. A Grzesiek uparcie ciągnie mnie pod krzyż by zrobić jakieś fotki. Wdrapuję się tam z grymasem na twarzy i takie też mam zdjęcie, no cóż... Jakoś w tym momencie nie mogę wykrzesać z siebie ani odrobiny radości a uśmiechać się na siłę nie potrafię.

Krzyż na szczycie Zugspitze

krzyż na wierzchołku Zugspitze Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa Alpy Bawarskie

i mini ferratka pod niego

krzyż na wierzchołku Zugspitze Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa Alpy Bawarskie

   Szybko opuszczamy zatłoczony wierzchołek i zajmujemy ławeczkę (serio!) na skałach na przeciwko. Zdecydowanym tonem zarządzam conajmniej godzinną posiadówkę i nie obchodzi mnie, że chmur jest coraz więcej. Jak chce niech nawet popada z nich deszcz. 

I am angry because hungry! Zjadłabym konia z kopytami. Spaliłam dziś chyba całe zapasy z oponki.

Gotujemy wodę i przygotowujemy wołowinę z warzywami i ryżem. Dawno nic mi tak nie smakowało, a to tylko jedzenie liofilizowane (dla zainteresowanych polecam dania Trek'n Eat, naprawdę smaczne). 

   Po godzinie na szczyt dochodzą dwaj nasi ulubieni Czesi. Gratulujemy sobie zdobycia Zugspitze i na chwilę przysiadają się do nas. Dwie osoby z ich grupy nie wytrzymały trudności i zeszły z grani w stronę schroniska Knorrhütte. Nie dziwię się bo mnie też momentami nachodziły myśli by zakończyć tą mękę.

Oni zamierzają zjechać ze szczytu (kosztowną - 40€ za osobę) kolejką a my, jak na Polaków z ułańską fantazją przystało, mimo iż jesteśmy już wyrąbani celujemy w Höllental z buta. Gdy to usłyszeli nie mogli uwierzyć w nasz plan. No nic... utwierdzili się tylko co znaczy polski CHARAKTER ;) :D

Po miłej pogawędce żegnamy się i chłopaki idą w swoją stronę.

Widok z Zugspitze na Doliną Höllental

widok z Zugspitze na Dolinę Höllental Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa Alpy Bawarskie

W dole Jezioro Eibsee - stamtąd można wyjechać kolejką na wierzchołek Zugspitze

widok z Zugspitze na jezioro Eibsee Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa Alpy Bawarskie

Galeria handlowa i plac budowy w jednym, czyli komercyjne Zugspitze - dźwig żuraw rulez!!!

widok z Zugspitze Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa Alpy Bawarskie

    Grzesiek idzie do galerii (tak sobie nazywam ten obiekt na szczycie, bo jest tam sporo sklepów ale też schronisko, które ginie wśród pozostałych zabudowań) po butelkę wody na drogę powrotną. Ja tymczasem ucinam sobie drzemkę :)

Budzę się a Grześka jeszcze nie ma. Patrzę na zegarek i nie mogę uwierzyć, że spałam ponad 40 minut. A on wsiąknął. Czyżby zjechał na dół z Czechami a mnie zostawił tutaj na pastwę losu z dwoma ciężkimi plecakami? 

Kiedy ja się zamartwiam i nerwowo rozglądam po komercyjnej części Zugspitze Grzesiek wyluzowany wraca z półlitrową buteleczką wody. No tośmy popili :D

Za drogo tu na portfel przeciętnego Polaka. Trzeba będzie oszczędzać napoje.

   Czas na nas. Szacujemy, że przed nami około 6 godzin drogi do Garmisch-Partenkirchen. Wbijamy się w ferratę prowadzącą do Doliny Höllental i opuszczamy Zuga. 

Mamy do pokonania długi trawers w dół po ogromnej i stromej zachodniej ścianie Zugspitze. Prócz nas nikt tędy nie schodzi, za to do góry idzie jeszcze wiele osób, w tym kilku Polaków. Mijanie się z nimi jest miejscami kłopotliwe. Ludzie są jednak życzliwi i co chwilę ktoś nas zagaduje i pyta czy wszystko w porządku. Odpowiadamy, że tak. Kolejne pytanie to zawsze "Dlaczego schodzicie a nie zjeżdżacie kolejką?" :O

Wygląda na to, że ta droga jako zejściowa nie jest popularna wśród zdobywców szczytu.

   Ogólnie bardzo nam się dłuży to zejście. Do tego widoki mamy słabe bo grań przykrywają chmury. Plusem takiej aury jest to, że nam nie dopiecze i się nie odwodnimy. Gdy ferrata zakręca mocno w prawo to znak, że już blisko do lodowca Höllentalferner. Przyspieszamy trochę, choć w tym terenie jest to do dosyć ryzykowne i po ostatnich trudnościach przedostajemy się na śnieg.

Uff... teraz już z czystym sumeniem mogę oznajmić, że najgorsze za nami :D Było przeje...ale 320 złotych mamy w kieszeni (na inny wypad) :D

Schodzimy do Höllental

ferrata z Zugspitze do Doliny Höllental Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa Alpy Bawarskie

Ściana Zugspitze, którą poprowadzona jest długa ferrata

ferrata z Zugspitze do Doliny Höllental Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa Alpy Bawarskie

ferrata z Zugspitze do Doliny Höllental Jubiläumsgrat Grań Jubileuszowa Alpy Bawarskie

   Po lodowcu grzecznie maszerujemy wydeptaną ścieżką choć kusi by sobie skrócić. Z góry wydawał się być zwykłym polem śnieżnym a faktycznie to pokaźne areały. Podobno w chłodniejszych latach osiąga powierzchnie ok. 25 hektarów co jak na stosunkowo niskie góry jest dobrym wynikiem.

Dalej przechodzimy na beznadziejne piargi, które również bardzo się ciągną. Kilka razy na drobnych kamieniach ujeżdża mi noga i tylko jakimś cudem nie zaliczam gleby. Daje już o sobie znać zmęczenie materiału...

Gdy za piarżyskiem pojawia się trawa buzie nam się śmieją, że jeszcze trochę i będzie schronisko. 

Lodowiec Höllentalferner pod Zugspitze - szczeliny widoczne są tylko w wyższych partiach

lodowiec Höllentalferner Dolina Höllental Alpy Bawarskie

Niekończące się piarżysko

lodowiec Höllentalferner Dolina Höllental Alpy Bawarskie

   Idziemy wąską ścieżką wśród ukwieconych łąk, które z czasem przeplata kosodrzewina, aż dochodzimy do progu doliny. Stąd mamy widok na dolne jej piętro, gdzie stoi schronisko Höllentalangerhütte. Jest bardzo nisko i wciąż daleko. Musimy iść dalej bo kręcenie nosem i przeklinanie nic tu nie da.

   Przed nami strome zejście bez jakichkolwiek ubezpieczeń. W górę cisnęłabym tędy bez problemu ale na dół jest beznadziejnie. Od lodowca idziemy z kijkami, które w tej chwili są psu na budę i tylko wkurzają. Męczę się tutaj i klnę na czym świat stoi.

Odległe schronisko Höllentalangerhütte

Höllentalangerhütte

   Dalej ścieżka meandruje między skałami i kosodrzewinami. Po czym za zakrętem wyłania się to! Wysoka pochyła ściana ubezpieczona linami i kołkami. 

Raczej lubię takie rzeczy w górach, na ferratach lecz tym razem mam dosyć. Już nie mam siły by sie wytężać. Marzę o spokojnej płaskiej drodze gdzie włączę automat.

   Po trawersie tej ściany do pokonania mamy jeszcze mocne zejście. Są stalowe liny ale gdzie niegdzie trzeba wspomóc się kosówką. Niżej na dobicie zajebista drabinka, potem zakosy wśród baranów, które słyszeliśmy już u góry i...

Trawersujemy wielką ścianę

ferrata Dolina Höllental Alpy Bawarskie

Na drabinie ręcę się trzęsą ze zmęczenia

ferrata Dolina Höllental Alpy Bawarskie

   I ścieżka! Normalna, łatwa, prosta i płaska ścieżka! Jako osoba kochająca adrenalinę i ekspozycję nigdy nie przypuszczałam, że tak bardzo ucieszy mnie ta prozaiczna rzecz.

Idę nią z namaszczeniem jak królowa po czerwonym dywanie spokojnie wdychając świeże górskie powietrze. Zeszło ze mnie ciśnienie i skupienie, które towarzyszyło mi podczas całego zejście z Zugspitze.

Wyczekana droga w dolinie

Dolina Höllental Alpy Bawarskie

   Nareszcie schronisko. Siadamy przy stoliku na tarasie i zamawiamy piwo. Duże litrowe piwo w tradycyjnym kuflu, którego nie mogę podnieść :D Pijemy je łapczywie jakbyśmy byli o suchym pysku od tygodnia.

Odpoczywamy chwilę i rozkminiamy jak schodzić. Zależy nam by możliwie szybko być przy aucie ale ja chciałabym zobaczyć jeszcze wąwóz Höllentalklamm, więc przesądzone.

Żegnamy Piekielną Dolinę i kierujemy się na Hammersbach. Według szlakowskazu przed nami jeszcze 2 godziny drogi :(

Teraz na piwo do schronu Höllentalangerhütte

schronisko Höllentalangerhütte Dolina Höllental Alpy Bawarskie

Widok spod schroniska Höllentalangerhütte w stronę Zugspitze

widok spod schroniska Höllentalangerhütte w stronę Zugspitze Dolina Höllental Alpy Bawarskie

   Za schroniskiem droga z każdym metrem zyskuje na jakości. Chodnik jest wyrównany i przystosowany by mógł nim dojść do schronu nawet mniej wprawiony turysta. Wędrówkę umila nam szum strumienia oraz mniejszych lub większych wodospadów.

Szybko tracimy wysokość i po pewnym czasie docieramy do wąwozu. Jest piękny i wart zobaczenia. Matka natura potrafi stworzyć niesamowite rzeczy (serce boli gdy ludzie niektóre z nich niszczą tylko dlatego, że będzie z tego kasa).

Ścieżki są śliskie i prawie cały czas kapie nam na głowę. Ale po gorącym dniu jest to dla nas bardzo przyjemne doznanie :) Są dwie możliwości przejścia wąwozem, w skalnych korytarzach lub poza nimi wzdłuż strumienia. My idziemy na zewnątrz, nie darowałabym sobie gdyby umknęły mi widowiskowe wodospady i kaskady. Ściany stanowiące wąwóz są bardzo wysokie i płyną po nich dziesiątki strug wody. Całość robi duże wrażenie.

Szczerze polecam przejście Höllentalklamm (przejście jest płatne 4 od osoby, a dla członków OEAV cena spada do 1) .

Höllentalklamm - kaskady, wodospady, tunele i pionowe ściany

Höllentalklamm Dolina Höllental Alpy Bawarskie

Höllentalklamm Dolina Höllental Alpy Bawarskie

   Wąwóz jest niejako ukoronowaniem tego wypadu. Teraz pozostaje nam około godziny monotonnego marszu lasem.

Wszystko nas już boli a stopy przechodzą istne piekło. Ostatkiem sił dochodzimy do Hammersbach i jeszcze musimy wykrzesać trochę energii na drogę do Ga-Pa.

Gdy na horyzoncie widać już nasze auto włączamy spida i już na parkingu rzucamy się bezwładnie na trawę. W końcu!

Jest godzina 21:00. Zejście z Zugspitze zajęło nam około 7 godzin. Na nogach jesteśmy od 5:30, czyli prawie 16 godzin. Na dziś wystarczy!

   Gotujemy kolację a gdy zapada zmrok urządzamy toaletę. Na dłuższe wypady zabieramy ze zobą miskę i butle z wodą. Dzięki temu możemy się całkiem dobrze umyć. Samopoczucie po takiej "kąpieli" poprawia się ekspresowo.

Pakujemy wszystkie graty do auta i jedziemy na nocleg. A rano do domu :) 

 

Podsumowanie

Żadna grań tatrzańska, którą dotychczas przeszliśmy nie dorównuje Jubilatce pod względem trudności technicznych i kondycyjnych. Myślę, że ogromne znaczenie miała w tym przypadku jej długość oraz ilość podejśc i zejść. Droga jest godna polecenie bo można tu przeżyć fajną górską przygodę i sprawdzić co na prawdę jesteśmy warci ;)

Aby zrobić tą drogę w jeden dzień wraz z podejściem i zejściem do doliny trzeba być wytrwanym turystą.

Co warto wiedzieć?

Na trasie nie można liczyć na źródło wody, chyba, że z topionego śniegu.

W schronie na grani jest 12 miejsc ale z powodzeniem mogłyby przenocować 4 osoby więcej.

0,5 litra wody na Zugspitze kosztuje 4€, zjazd kolejką nad jezioro Eibsee 40€.

 

Komentarze   

 
0 #5 FirstCurt 2017-11-23 15:35
I have noticed you don't monetize your blog, don't waste your
traffic, you can earn extra bucks every month because
you've got hi quality content. If you want to know how to make extra $$$, search for:
Boorfe's tips best adsense alternative
Cytować
 
 
0 #4 FirstCurt 2017-11-23 15:34
I have noticed you don't monetize your blog, don't waste your
traffic, you can earn extra bucks every month because
you've got hi quality content. If you want to know how to make extra $$$, search for:
Boorfe's tips best adsense alternative
Cytować
 
 
0 #3 FirstCurt 2017-11-23 15:32
I have noticed you don't monetize your blog, don't waste your
traffic, you can earn extra bucks every month because
you've got hi quality content. If you want to know how to make extra $$$, search for:
Boorfe's tips best adsense alternative
Cytować
 
 
0 #2 Basia 2017-09-21 10:34
Skadi ciężko mi ocenić w którą stronę lepiej ale patrząc pod kątem logistycznym wygodniej tak jak my szliśmy. Nawet mając do dyspozycji pełne 2 dni i nie korzystając z kolejek szybciej można dojść do biwaku od Alpspitze i następnego dnia ruszyć dalej wcześnie rano. Z drugiej zaś strony wejście na Zuga ferratą za lodowcem jest przyjemniejsze niż zejście po takiej wyrypie :) Planując spanie w schronie zbędne są karimaty, są tam koce więc teoretycznie śpiwór też można by sobie odpuścić. Linę (30m) użyliśmy ją tylko w jednym miejscu ale to kwestia bardzo indywidualna. Ktoś bardzo odporny na ekspozycję i pewny swojej formy mógłby iść nawet bez liny. Nam zabrakło picia, bo część wody poszła na liofile ale jeść tez trzeba było :)
Dziękuję za miłe słowa, jak coś będziesz chciała podpytać pisz śmiało na FB lub na fotomiejsca @ gmail .com Pozdrowienia! :)
Cytować
 
 
0 #1 Skadi 2017-09-11 10:50
Przeczytałam z wypiekami na twarzy. Jubilatka to wciąż moje marzenie. Jak zobaczyłam Wasze zdjęcia to powróciły momentalnie wspomnienia z mojego wejścia na Alpspitze. Według Was w którą stronę lepiej przechodzić grań Alp-Zug czy Zug- Alp. Co zabraliście i się np nie przydało, a co warto zabrać. Ile metrów liny powinno starczyć? To takie pytania na szybko, bo jeżeli będzie wizja wyjazdu tam to pewnie nasuną się kolejne. Wielkie gratulacje dla Was! Wielkie zazdro! Zdjęcia jak zawsze cudne. Uściski! :)
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież