Corno Grande 2912 m n.p.m.

 

30 lipca 2015 r.

Hotel di Campo Imperatore alpejski Sella di Monte Aquila alpejski Sella del Corno Grande alpejski Corno Grande

Sella del Brecciaio alpejski Sella di Monte Aquila alpejski Rifugio Duca degli Abruzzi alpejski Hotel di Campo Imperatore

 

   Planując urlop w życiu bym nie przypuszczała, że nas tutaj wywieje. Dolomity, nasz główny cel urlopowy, po 3 przyzwoitych dniach pożegnały nas deszczem. Musieliśmy szukać alternatywy. Padło właśnie na Apeniny, jedyne góry w zasięgu, które w tym czasie gwarantowały słońce.

   Zahaczając po drodze o słynną Toskanię późnym popołudniem docieramy w okolice miasta L'Aquila. Stąd jedziemy jeszcze ponad godzinę, w tym większość po górskich serpentynach, pod Hotel di Campo Imperatore.

   Kiedy zbliżamy się do celu jest już ciemno. Nie widzimy nic w około. Bardzo źle jedzie się w takich warunkach nieznaną drogą. Nagle ni stąd ni zowąd na drodze pojawiają się konie! Stajemy jak wryci. Równie zaskoczone stadko kilku koni spokojnie przechodzi na drugą stronę drogi. Otrząsamy się i teraz już bardzo ostrożnie jedziemy dalej.

   Po chwili naszym oczom ukazuje się wielki moloch. Budynek hotelu dosłownie straszy wyglądem. Co architekt miał na myśli projektując to "cudo"?

   Nasz wyjazd jak zawsze jest niskobudżetowy toteż o spaniu w hotelu nie ma mowy. Na szczęście dla takich turystów jak my istnieje tutaj możliwość rozłożenia namiotu w dowolnym miejscu pod warunkiem, że z dala od hotelu. No i trzeba go zwinąć rano.

Tymczasem parkujemy auto na parkingu obok. Wieje jak diabli więc lokujemy się między większymi pojazdami by choć trochę osłoniły nas od wiatru. Chcemy zjeść coś ciepłego i przygotować herbatę na jutrzejszy wypad.

Odpalamy kuchenkę i gotujemy wodę. Zwykle zajmuje to około 2-3 minut a teraz trwa i trwa. Tkwimy na tym wietrze, klniemy pod nosem ale wyjścia nie mamy. W końcu Dorota wpada na pomysł by dodatkowo osłonić kuchenkę karimatą. I to ratuje nam życie. W ciągu kolejnych kilku minut woda zaczyna wrzeć... w końcu, po ponad 20 minutach!

Siedzimy w samochodzie i pałaszujemy rodzime gorące kubki. Czego więcej teraz chcieć... tylko położyć się spać.

 

Czwartek

   Wyruszamy wcześnie rano. Początkowo zakosami, a następnie długim trawersem dostajemy się na przełecz Sella di Monte Aquila. Tu przed oczami wyrasta nam wielka góra. To na pewno nasz cel Corno Grande, najwyższy szczyt całych Apeninów wznoszący się na wysokość 2912 m n.p.m.

   Corno Grande jest jeszcze w cieniu za to za nami robi się ciekawie. Światło pieknie maluje po tamtejszych zboczach i w końcu możemy oglądać jak rozległy jest płaskowyż Campo Imperatore.

Sella di Monte Aquila - w dali Corno Grande

Sella di Monte Aquila w dali Corno Grande

Campo Imperatore oraz nasz trawers

Campo Imperatore

Monte della Scindarella we wschodzącym słońcu

Monte della Scindarella Apeniny

   Słońce oświetla kolejne szczyty i robi się coraz piękniej. Mając cel w zasięgu wzroku łagodnym szlakiem idziemy w kierunku przełęczy Sella del Corno Grande.

Corno Grande

Corno Grande Apeniny

Sella di Monte Aquila z widokiem na nasz cel

Sella di Monte Aquila Corno Grande Apeniny

Oświetlone szczyty to od lewej Monte Corvo 2623 m i Pizzo d'Intermesoli 2645 m

Monte Corvo Pizzo d'Intermesoli Gran Sasso Apeniny

   Dochodzimy do kolejnego rozwidlenia szlaków. Tu musimy zdecydować, którą drogą będziemy zdobywać Corno Grande. Opcje mamy trzy. Idąc w lewo mamy do wyboru najłatwiejszą Via Normale lub troszkę trudniejszą opcję zachodnią granią Cresta Ovest. Idąc prosto pozostaje nam droga południową ścianą, czyli Via Direttissima o charakterze wspinaczkowym wyceniona na II+. Najtrudniejsza.

   Długo głowimy się co robić. Lubimy wyzwania i kusi nas Direttissima ale nie jest ona w ogóle ubezpieczona. Mamy obawy czy damy radę. Z drugiej zaś strony mamy też spore doświadczenie w trudnym terenie.

Jak szaleć to szaleć! Nie po to jechaliśmy 1500 km by męczyć się po nudnych piargach.

Rozwidlenie szlaków pod Monte Aquila

Monte Aquila Corno Grande Via Direttissima Apeniny

Skrajnie po prawej Monte Portella, w dali inne pasma Apeninów

Monte Portella Gran Sasso Apeniny

W słońcu przełęcz Sella del Corno Grande

Corno Grande Sella del Corno Grande Gran Sasso Apeniny

Corno Grande coraz bliżej

Corno Grande Sella del Corno Grande Gran Sasso Apeniny

   Po kolejnych kilkunastu minutach marszu osiągamy przełęcz Sella del Corno Grande dzielącą masyw Corno Grande od Monte Aquila. Przełęcz ta jest przy okazji granicą między totalnie skalnym terenem CG a malowniczo zielonym MA. Dodatkowo widać stąd morze, a konkretnie Adriatyk. Tego to się nie spodziewaliśmy :)

Sella del Corno Grande

Corno Grande Sella del Corno Grande Gran Sasso Apeniny

Adriatyk widziany z Sella del Corno Grande

Sella del Corno Grande Gran Sasso Apeniny Adriatyk

Monte Aquila - przypomina mi Tatry Zachodnie

Monte Aquila Gran Sasso Apeniny

Za mną zielony Monte Aquila

Monte Aquila Sella del Corno Grande Gran Sasso Apeniny

   Bardzo tu ładnie ale pora na nas. Dotychczasowa łagodna ścieżka przechodzi w zakosy. Z daleka prezentowały się bardziej przyjaźnie, w rzeczywistości są one dosyć kruche i podejście nie należy do najprzyjemniejszych.

Zakosy na Corno Grande

Corno Grande Gran Sasso Apeniny

Z lewej grań Coste di Sferruccio, z prawej Monte Aquila

Coste di Sferruccio Monte Aquila Gran Sasso Apeniny

   Widoki stają się coraz piękniejsze. Jesteśmy już dość wysoko, być może w okolicach 2500 metrów bo mniej więcej na wysokości Monte Aquila, który mierzy 2494 m n.p.m.

Monte Aquila raz jeszcze

Monte Aquila Sella di Corno Grande Gran Sasso Apeniny

Grzbiet Cresta Delle Malecoste

Cresta delle Malecoste Hotel di Campo Imperatore Gran Sasso Apeniny

   Podchodzimy coraz wyżej. Mamy szczęście, bo widoczność jest bardzo dobra i w dali doskonale widać inne grupy górskie Apeninów. Mam nadzięję, że jeszcze kiedyś tutaj przyjedziemy. Jak widać jest tu co robić poza (lub jak kto woli przed) leżeniem na włoskiej plaży. 

W dali na wprost masyw Majella

Coste di Sferruccio Majella Gran Sasso Apeniny

Po prawej w dole łąki Campo Pericoli, w dali między innymi masyw Sirente-Velino

Campo Pericoli Sirente-Velino Gran Sasso Apeniny Direttissima

   W końcu opuszczamy piarżysty kruchy teren i wstępujęmy na stabilne skały. Przed nami najciekawszy fragment drogi. Zauważamy, że zmienił się sposób oznaczenia, z czerwono-żółtych pasków na zielone trójkąty.

Początkowo pniemy się w lewo lekko w górę po czym wchodzimy w "system" żlebików, rynien i kominów. Tu idzie się fantastycznie, a właściwie jest to lekka i przyjemna wspinaczka. Skała jest pewna, jest dużo stopni i chwytów. Trochę więcej wysiłku wymagają dwie gładkie ścianki, gdzie chwyty nie są tak oczywiste.

Wchodzimy do pierwszego żlebku

Corno Grande Via Direttissima Gran Sasso Apeniny

Prawie pionowy kominek

Corno Grande Via Direttissima Gran Sasso Apeniny

Chwila odpoczynku i ciśniemy dalej kolejnym kominem

Corno Grande Via Direttissima Gran Sasso Apeniny

Corno Grande Via Direttissima Gran Sasso Apeniny

Kolejny, tym razem trochę kruchy żleb, a widoki w dali bajka

Corno Grande Via Direttissima Gran Sasso Apeniny

Corno Grande Via Direttissima Gran Sasso Apeniny

Tu jedna z gładszych ścianek, którą pokonujemy czujnie

Corno Grande Via Direttissima Gran Sasso Apeniny

Kolejna rynna

Corno Grande Via Direttissima Gran Sasso Apeniny

Do szczytu jeszcze kawałek

Corno Grande Via Direttissima Gran Sasso Apeniny

W dole równina Campo Imperatore i okalające ją wzniesienia

2015 07 30 corno grande 6840Corno Grande Via Direttissima Gran Sasso Apeniny Campo Imperatore

Tu trochę więcej przestrzeni na trasie

Corno Grande Via Direttissima Gran Sasso Apeniny

Ścianki między turniczkami

Corno Grande Via Direttissima Gran Sasso Apeniny

   Drogę pokonujemy bardzo sprawnie i zaskakująco szybko wchodzimy na wierzchołek Corno Grande. A tu szok! Jesteśmy sami. Ale to nam w ogóle nie przeszkadza, wręcz przeciwnie :) Jest 8:30! Kto rano wstaje ten nie musi kwitnąć w tłumie! 

   Zrzucamy plecaki i delektujemy się widokami. Czuć wysokość i widać, że jesteśmy najwyżej w okolicy. Po prostu niezły czad mają tutaj Włosi :) Myślę, że Apeniny są pięknymi i niedocenionymi górami.

   Po pierwszych zachwytach zabieramy się za rozmontowywanie krzyża stojącego na szczycie, w którym ukryty jest zeszyt. Dokonujemy wpisu i wertujemy go w poszukiwaniu wpisów innych Polaków. Kilka znajdujemy :)

Wpis do zeszytu szczytowego na Corno Grande

Corno Grande Gran Sasso Apeniny

Krzyż na szczycie Corno Grande z puszką na zeszyt

Corno Grande Gran Sasso Apeniny

Na wprost grań Coste di Sferruccio - widoczność w dal pogorszyła się

Coste di Sferruccio Corno Grande Gran Sasso Apeniny

Widok na wschodni i centralny wierzchołek Corno Grande

Corno Grande Centrale Orientale Gran Sasso Apeniny

Przygotowania do zdjęcia grupowego :)

Corno Grande occidentale Gran Sasso Apeniny

Nasza ekipka na zachodnim, najwyższym punkcie Corno Grande!

Corno Grande occidentale Gran Sasso Apeniny

Corno Grande occidentale Gran Sasso Apeniny

Corno Grande occidentale Gran Sasso Apeniny

Drogowskaz wskazujący szlaki, którymi można zejść ze szczytu

Corno Grande occidentale Gran Sasso Apeniny

Tablica pamiątkowa - przydałaby się znajomość włoskiego

Corno Grande occidentale Gran Sasso Apeniny

   Zaraz będziemy schodzić ale żeby nie żałować idę zobaczyć jak wygląda nasz szczyt z innej perspektywy. Kieruję się na południowo-wschodnią grańkę. Najpierw schodzę kilka metrów w dół na małą przełączkę. Z niej opada potężny żleb. Kiedy nad nim staję trzęsą mi się nogi ale muszę zobaczyć te ogromne pionowe ściany.

   Mam też super widok na bivacco. Gdzieś tam w dole jest szlak, którym można do niego dotrzeć idąc od strony Direttissimy.

   Idę dalej, w końcu chciałam zobaczyć wierzchołek z daleka. Przechodzę lekko do góry na łatwą grań i idę nią kilkadziesiąt metrów. W końcu widzę krzyż a Dorota i Grzesiek to teraz dwa maleńkie ludziki.

   Wracam tylko częściowo zadowolona za to jeszcze bardziej zaciekawiona tymi górami.

Bivacco Bafile na południowej ścianie Corno Grande

Corno Grande occidentale Bivacco Balfie Gran Sasso Apeniny

Corno Grande - wierzchołek od południa

Corno Grande occidentale Gran Sasso Apeniny

Corno Grande occidentale Gran Sasso Apeniny

Campo Pericoli - samtąd przyszliśmy

Campo Pericoli widok z Corno Grande occidentale Gran Sasso Apeniny

   Pogoda cały czas żyleta ale w górach wszystko jest możliwe więc pora na nas. Wchodziliśmy ścianą a schodzimy granią zachodnią czyli drogą Cresta Ovest.

   Początek jest łatwy, potem trudności lekko wzrastają jednak dla wprawionego turysty nie powinny stanowić problemu. Po drodze napotykamy sztuczne ułatwienia, które w niektórych miejscach bardzo ułatwiają sprawę.

   Czym niżej jesteśmy tym lepiej widoczna staje się Via Normale. Planowaliśmy nią schodzić ale patrząc na to piarżysko cieszymy się, że wybraliśmy grań. Zejście to pół biedy, jakoś się zleci na dół, ale wchodzić tamtędy bym nie zniosła. Umarłabym z nudów.

Cresta Ovest - droga o średnich trudnościach

Corno Grande Via Cresta Ovest Gran Sasso Apeniny

Liny stalowe na Cresta Ovest

Corno Grande Via Cresta Ovest Gran Sasso Apeniny

Jedno z obejść grani

Corno Grande Via Cresta Ovest Gran Sasso Apeniny

Corno Grande Via Cresta Ovest Gran Sasso Apeniny

Za Grześkiem grań Cresta Ovest, którą zeszliśmy z Corno Grande

Corno Grande Via Cresta Ovest Gran Sasso Apeniny

Pionowa południowa ściana Corno Grande - gdzieś tam jest Direttissima

Corno Grande occidentale Gran Sasso Apeniny

Via Normale na Corno Grande jak na dłoni, po prawej nasza grań zejściowa, szczyt z tej strony nie wygląda już tak atrakcyjnie

Via normale Corno Grande Cresta Ovest Gran Sasso Apeniny

   Opuszczamy grań i wstępujemy na normalny szlak, który prowadzi nas do przełęczy Sella del Brecciaio. Jesteśmy wyżej niż Rysy, bo na wysokości 2506 m n.p.m.

   Tutaj robimy dłuższą przerwę na wylegiwanie się.

Sella del Brecciaio tuż tuż

Sella del Brecciaio Corno Grande Gran Sasso Apeniny

Ogólnie flora wydaje się być dosyć uboga jednak można tu spotkać spore skupiska ostropestu

Apeniny flora ostropest

   Niebo dotychczas było praktycznie bezchmurne. Ale zaczyna się coś dziać. Na początek pojawiają się bardzo ciekawe chmury, które mienią się kolorami tęczy. Wyszukałam, że to zjawisko nazywa się iryzacją.

   Trwa ono około minuty po czym chmury zaczynają się zagęszczać. Leży nam się wyśmienicie ale to chyba znak by ruszyć kupry i iść dalej.

Iryzacja chmury w kolorach tęczy Apeniny

Grań Cresta Delle Malecoste z najwyższym szczytem Pizzo Cefalone 2533 m n.p.m.

Cresta Delle Malecoste Pizzo Cefalone Gran Sasso Apeniny

   Kamienistą kruchą ścieżką trawersujemy ściany Corno Grande po czym przechodzimy na zielone łąki Campo Pericoli. Bardzo tu ładnie, nic tylko się rozsiąść i leniuchować. Może następnym razem.

Campo Pericoli Gran Sasso Apeniny

Corno Grande już daleko

Corno Grande Gran Sasso Apeniny

Południowa ściana Corno Grande - tam gdzieś biegnie Direttissima

Corno Grande occidentale Gran Sasso Apeniny

Wraz z chmurami widoczki stały się jeszcze piękniejsze - z lewej Pizzo Cefalone

Pizzo Cefalone Campo Pericoli Gran Sasso Apeniny

   I zatoczyliśmy koło. Znowu jesteśmy na Sella di Monte Aquila. Teraz kierujemy się w stronę schroniska. Po chwili marszu ścieżką trawersującą pobliskie zbocza wychodzimy na grań. Chcemy widzieć więcej i z lepszej prerspektywy.

   Wdrapujemy się na najwyższy punkt i robimy przerwę. Mamy tu idealne miejsce widokowe na Corno Grande, cały płaskowyż Campo Imperatore, Campo Pericoli oraz schronisko, do którego planujemy dojść.

Sella di Monte Aquila

Sella di Monte Aquila Corno Grande Gran Sasso Apeniny

Panorama od Pizzo Cefalone po Monte Aquila

Panorama Corno Grande Gran Sasso Apeniny

Chmury wokół Corno Grande świrują

Corno Grande Gran Sasso Apeniny

Corno Grande Gran Sasso Apeniny

Na wprost Coste di Sferruccio górujące nad Campo Imperatore

Coste di Sferruccio Campo Imperatore Gran Sasso Apeniny

Widok na schronisko Rifugio Duca degli Abruzzi

Rifugio Duca degli Abruzzi Gran Sasso Apeniny

   Do schroniska mamy stąd rzut beretem więc szybko do niego zbiegamy. Jego otoczenie tętni życiem. Słychać tylko język włoski.

   Z zewnątrz budynek prezentuje się bardzo klimatycznie. Wchodzimy do środka. Tutaj też całkiem fajnie ale ciasno jak diabli. Pytamy tylko o mapę Apeninów inną niż Kompass i wychodzimy na zewnątrz. Powietrza!

   Nic tu po nas. Ostatni rzut oka na naszą zdobycz i wracamy pod hotel.

Rifugio Duca degli Abruzzi, w dali z lewej Corno Grande

Rifugio Duca degli Abruzzi Corno Grande Gran Sasso Apeniny

Płaskowyż Campo Imperatore a po prawej hotel i obserwatorium astronomiczne

Campo Imperatore Gran Sasso Apeniny

Corno Grande widziane ze szlaku do hotelu

Corno Grande Gran Sasso Apeniny

   Przy hotelu ruch jak na jarmarku, stoi też kilka straganów z pamiątkami i innymi rupieciami. Postanawiamy tutaj poszukać mapy Apeninów. Niestety bez skutku.

   Wracamy do samochodu. W końcu można ściągnąć plecaki i buciory. Wrzucamy wszystkie graty do bagażnika i wynosimy się z tego parkingu na bardziej ustronne miejsce.

   Z dali od tłumów i hałasu rozkładamy krzesła, stolik i gotujemy obiad. Po wysiłku dania z konserwy, pomidorów, cebuli i makaronu nadal nam smakują jednak po tygodniu takiego jedzenia marzą nam się polskie tradycyjne kotlety schabowe, ziemniaczki i mizeria... i kompocik... Się rozmarzyłam.

   No dobra! Dwie godziny byczenia wystarczą. Opuszczamy Campo Imperatore. Kiedy oddalamy się dość daleko szczyt Corno Grande wyłania nam się zza niższych zwniesień. Widok mamy nieziemski. Żal odjeżdżać.

Campo Imperatowe a w dali potężne Corno Grande

Campo Imperatore Corno Grande Gran Sasso Apeniny

Pełno tu krów i koni pasących się na łąkach Campo Imperatore

Campo Imperatore Corno Grande Gran Sasso Apeniny

   Do Polski wracamy jutro. Zjeżdżamy kilka kilometrów serpentynami w stronę miasta i szukamy miejsca na nocleg. Znajdujemy idealną lokalizację obok budynku pasterskiego. Okazuje się, że ma on otwarte zaplecze i tam urządzamy łazienkę. Mamy zapas wody i miednicę więc prawie jak SPA na dodatek z widokiem na Corno Grande ;)

Corno Grande Gran Sasso Apeniny

   Apeniny są warte odwiedzenia. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś uda nam się tam zawitać i zwiedzić nie tylko rejon Gran Sasso. Każdy znajdzie tu coś dla siebie bo można powspinać się ferratami oraz powędrować łatwymi szlakami oglądając wspaniałe widoki. A na koniec przejechać 10 kilometrowym tunelem pod Apeninami i po przebyciu około 70 km wyłożyć się na piaszczystej plaży nad Adriatykiem.

Komentarze   

 
0 #4 Basia 2016-08-24 22:01
Cytuję Bodek:
Suuuper! Nie można się oderwać! Musisz kiedyś wszystko zebrać w jakiejś książce :-) Tylko uważajcie na siebie!!!

Dzięki za troskę i miłe słowa :) Miło mi, że tu zajrzałeś. Co do książki to myślę o stworzeniu fotoksiążki wraz z opisami naszych wycieczek. Jednak to wymaga bardzo dużo pracy i czasu. Ale kiedyś to zrobię bo era internetu może nie trwać wiecznie a ja planuję pożyć do setki :D ;)
Pozdrawiam!
Cytować
 
 
0 #3 Basia 2016-08-24 21:52
Cytuję Kasia Z:
super! masz rację, Apeniny zupełnie niedocenione...choć chyba w npm kiedyś czytałam jakąś relację. Twoje zdjęcia leprze ;-)

Dziękuje Kasiu za miłe słowa :) Kojarzę relację z npm, o której piszesz, chyba, że było ich więcej :) Dzisiaj w tamtym rejonie było kolejne trzęsienie ziemi i tak sobie myślę, że może to jest czynnik odstraszający ludzi. Pozdrawiam!
Cytować
 
 
0 #2 Bodek 2016-08-23 23:22
Suuuper! Nie można się oderwać! Musisz kiedyś wszystko zebrać w jakiejś książce :-) Tylko uważajcie na siebie!!!
Cytować
 
 
0 #1 Kasia Z 2016-08-23 19:37
super! masz rację, Apeniny zupełnie niedocenione... choć chyba w npm kiedyś czytałam jakąś relację. Twoje zdjęcia lepsze ;-)
Cytować
 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież