Gorce

Turbacz 

25 września 2011 r.

Koninki - ścieżką przyrodniczą do szlaku zielony Turbaczyk 1078 m n.p.m. zielony Schronisko na Turbaczu

czerwony Turbacz 1310 m n.p.m. czerwony niebieski Koninki

 

   Jakiś czas temu złapaliśmy zajawkę na zrobienie Korony Gór Polski. Tym razem naszym łupem miał paść Turbacz, najwyższy szczyt Gorców. Zapowiadała się piękna słoneczna pogoda. W trzyosobowym składzie: ja, Grzesiek i Rafał wystartowaliśmy ścieżką przyrodniczą z parkingu w Koninkach, którą doszliśmy do zielonego szlaku wiodącego na Turbaczyk.

   Wybraliśmy zielony, dłuższy wariant, ponieważ miał nam zaoferować ciekawsze widoki niż szlak niebieski. Dycezja okazała się słuszną.

   Po drodze spotkaliśmy trzech starszych panów, którzy, jak wyszło w trakcie rozmowy, są kumplami ze szkoły i co roku umawiają się na wspólne górskie wędrowanie. Też bym tak chciała w ich wieku :-) Szliśmy razem, zachwycając się kolorami jesieni oraz widokami z Polany Łąki, opowiadając swoje historie i śmiejąc się do rozpuku. Nagle ktoś zapytał gdzie jest szlak i zaczeło się... szuknie na mapach, ocenianie lokalizacji, łażenie po krzakach, dyskusje. Gdzie ten szlak?! Błądziliśmy tam dobrą godzinę, kręcąc się tam i z powrotem. Wydawało się to niemożliwe, tymbardziej, że mamy za sobą dziesiątki kilometrów przebytych w Beskidach czy Tatrach, ale zabłądziliśmy.

   Znalezienie szlaku pochłonęło trochę czasu i energii, ale piękne widoki na pasma Policy i Babiej Góry zrekompensowały nam wszystko. Zrobiłam kilka zdjęć i ruszyliśmy dalej. Bacznie trzymając się, już całkiem łagodnego, zielonego szlaku minęliśmy Wierch Spalone (1091 m n.p.m.) i Kopieniec (1080 m n.p.m.), skąd szybko doszliśmy do Czoła Turbacza (1259 m n.p.m.). Rozpostarły się przed nami ładne widoki na Halę Długą i Halę Turbacza. Minęliśmy Kaplicę Polową, by po kilku minutach znaleźć się przy Schronisku na Turbaczu, skąd czerwonym szlakiem doszliśmy na szczyt.

   Na szczycie Turbacza szału nie ma, widoki zasłaniają drzewa, toteż po strzeleniu pamiątkowych fotek udaliśmy się do schronu na obiadek i piwko :-) Liczyliśmy na to, że zobaczymy Tatry, niestety widoczność pod słońce była marna i nie było nam to dane.

   Chcielibyśmy wrócić w te rejony wiosną, zobaczyć krokusowe łąki oraz mroźną zimą podziwiać panoramę Tatr.

 

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież