Kasprowy Wierch przez Myślenickie Turnie i Czarny Staw Gąsienicowy extra

 

Kasprowy Wierch 1987 m n.p.m.

26 września 2010 r.

Kuźnice zielony Myślenickie Turnie zielony Kasprowy Wierch zolty Hala Gąsienicowa niebieski Czarny Staw Gąsienicowy niebieski Kuźnice

 

   Już kilka razy umawialiśmy się ze znajomymi, że pokażemy im Tatry. Zaproponowaliśmy wrzesień ze względu na pewniejszą pogodę, niestety nie trafiła nam się najlepsza. Zamiast rudości z słońcu wędrujemy pod chmurką.

   Startujemy w Kuźnicach. Ruszamy zielonym szlakiem, który widzie blisko trasy kolejki linowej. Młodzież ciśnie przodem a stara gwardia wlecze się na tyłach. Wędrujemy spokojnie bo nigdzie nam się nie spieszy, no może na piwko na szczycie ;)

W drodze na Kasprowy

 

   Na zachodzie wyłaniają się coraz szersze widoki, gdzie rolę główną gra Giewont. U jego stóp dobrze widać Halę Kondratową, a trochę niżej Kalatówki. Brakuje tylko słońca.

Giewont a poniżej Hala Kondratowa i Kalatówki

Na szlaku

   W pewnym momencie Giewont jest jedynym szczytem, który nie tonie w chmurach.

   Po niespełna 4 godzinach zdobywamy Kasprowy Wierch. Na szczycie wieje jak cholera a chmury szaleją zakrywając i odkrywając szczyty w dali.

   Czekamy na chwilę rozpogodzenia ale nie nadchodzi więc schodzimy do bufetu przy górnej stacji klejki.

Chmura zasłaniająca widoki z Kasprowego

Kasprowy, na dalszym palnie Obserwatorium Meteorologiczne

   Łudziliśmy się, że w środku będą wolne miejsca ale przy takiej pogodzie nie ma szans. Lokujemy się na zewnątrz, gdzie właśnie zwolnił się stolik i oblewamy ze znajomymi zdobycie ich pierwszego szczytu w Tatrach.

Piwkujemy :)

   Po zimnym piwku, które na pewno lepiej smakowałoby w ciepły dzień schodzimy do Doliny Gąsienicowej. Kierujemy się do schroniska na obiad bo ileż można jeść kanapki.

Schodzimy, za nami budynki na Kasprowym

   Chmury trochę się podniosły i wyłoniły się szczyty Tatr Wysokich. Tylko wierzchołki tych najwyższcyh nadal są zakryte.

W centrum Kościelce

   Po obiedzie idziemy pokazać młodzieży Orlą Perć. Podchodzimy nas Czarny Staw Gąsienicowy, który tak jak jego otoczenie robi na znajomych spore wrażenie. Za pewne takie jakie zrobił kiedyś na nas jak szliśmy tędy pierwszy raz na Skrajny Granat i Krzyżne.

Szpiczasty szczyt Kościelca widziany od strony stawu

Otoczenie Czarnego Stawu Gąsienicowego

   Chmury nieco się rozrzedzają ale jest już późno i musimy wracać. Cały czas idziemy niebieskim szlakiem, mijamy schronisko i kierujemy się na Przełęcz między Kopami czyli tak zwane Karczmisko.

   Kiedy idziemy lasem jest już mrok. Niestety panowie poszli przodem a Grzesiek ma moją czołówkę. Zmęczenie daje się już wszystkim we znaki a wędrowanie w ciemnościach przez Boczań nie należy do przyjemności.

   Na szczęście schodzimy na dół bez szwanku. Zaopatrujemy się jeszcze w oscypki na drogę i jedziemy do domu.

Żegnamy Halę Gąsienicową

Ciekawe chmury ukształtowane przez wiatr

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież