Banówka - Hruba Kopa - Trzy Kopy

Banówka 2178 m n.p.m.

Hruba Kopa 2166 m n.p.m.

Trzy Kopy 2136 m n.p.m.

14 lipca 2012 r.

Żarska Dolina niebieski Żarskie Schronisko zielony Jałowiecka Przełęcz 1858 m n.p.m. zielony Banówka

czerwony Hruba Kopa czerwony Trzy Kopy czerwony Smutna Przełęcz 1963 m n.p.m. niebieski Żarskie Schronisko

 

   O okolicach Rohaczy myśleliśmy już od dłuższego czasu. Prognoza na każdej stronie o pogodzie była inna, toteż jadąc tutaj cały czas zaklinaliśmy deszcz by przestał padać. Do schroniska w Dolinie Żarskiej dotarliśmy około 19 i od razu po kolacji położyliśmy się spać z nadzieją na lepszą pogodę.

   4:15 pobudka! Masakra... A o 4:45 podążamy już w kierunku Jałowieckiej Przełęczy. Zachmurzone niebo różowieje, a po chwili pierwsze promienie słońca oswietlają Baraniec, który z tej perspektywy wygląda bardzo monumentalnie. Gdy nabieramy wysokości coraz mocniej wieje a na szlaku prócz nas nie ma ani jednej żywej duszy. Krótka sesja fotograficzna i ruszamy dalej w górę gdzie czeka na nas szczyt Jałowieckiego Przysłopu, widać też Banówkę - nasz główny cel dzisiejszego dnia.

   Jest pięknie, w dolinach morze chmur a na nim pływające wyspy. Nic nie zwiastuje pogorszenia pogody, zadowoleni idziemy dalej.

   Na Banówce robimy przerwę na treściwe śniadanie i ciepłą herbatę. Nie wiadomo kiedy na zachodnim horyzoncie pojawiają się niskie chmury zasłaniające dalekie widoki. Wzbudza to nasze wątpliwości i zaczynamy zastanawiać się nad dalszą wędrówką.

   W myśl zasady "kto nie ryzykuje ten nie ma" postanawiamy mimo wszystko iść dalej, najwyżej nam doleje. Już na Przełęczy nad Zawratami (2050 m n.p.m.) nie widzimy nic. Chmury szaleją z dołu do góry i z powrotem. Siedzimy chwilę na Hrubej Kopie ale zmiany widoczności ani widu, ani słychu. Kolejny przystanek robimy na Trzech Kopach, tutaj czekamy około pól godziny. Gdybym miała karimatę i poduszkę z przyjemnością zaliczyłabym krótką drzemkę :)

Lekko zrezygnowani zaczynamy schodzić w stronę Smutnej Przełęczy, nagle chmury odsłaniają Dolinę Żarską i Rohacką oraz widok na Rohacze. Od razu nabieramy ochoty na zdobycie jednego z nich - Płaczliwego. Niestety chmury robią sobie z nas jaja... przychodzą i odchodzą. Zapada decyzja o powrocie.

   Szlak jest ciekawy, początkowo łagodny pozwala się obudzić i rozgrzać, a następnie zaczyna się zabawa z łańcuchami, co pozwala zasmakować emocji bliskich tym z Orlej Perci.

   Wycieczka udała się, z pewnością tu wrócimy by zobaczyć jak świat wygląda z Rohaczy :)

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież