Losowe artykuły

Widokowe Sleme i Mala Mojstrovka ferratą
Podczas każdej wyprawy na Wołowiec przyciągała nasze oczy jak magnes. Długa, głęboka i pięknie zielona latem, kusiła swoimi błękitnymi stawami. Ale to górujące nad nią szczyty Rohaczy sprawiły, że w końcu odwiedziliśmy Dolinę Rohacką. Z okolic Schroniska na Zwierówce wyruszamy bardzo wczesnym rankiem. Około godziny idziemy asfaltową drogą, która doprowadza nas do rozwidlenia szlaków. Wstępujemy na zielony, którym w iście ekspresowym tempie docieramy do Przełęczy Zabrat. W końcu jesteśmy na grani i nareszcie coś widać. Przysiadamy chwilę na ławeczce i podziwiamy widoki. Do pełni szczęścia brakuje tylko malowniczych chmurek na niebie.
Grzesiek wstaje około 5:00 by zobaczyć co dzieje się na zewnątrz. Gdy wraca klnie pod nosem i wskakuje z powrotem do śpiwora. Dobra wiadomość jest taka, że mogę dłużej pospać, zła, że na tym może zakończyć się nasz wypad. Nie mija godzina gdy ze snu wyrywa mnie pytanie "Wstajesz?". Mam ochotę odpowiedzieć, że nie ale i tak kiedyś muszę więc podnoszę się od razu. Pakujemy się i opuszczamy bydynek. Na zewnątrz beznadzieja. Chmury wiszą nisko i tylko czekać aż z nich poleje. Do tego wieje jak cholera i jest zimno. Mimo wszystko idziemy nad Hińczowy Staw i tam zdecydujemy co dalej.
Kiedy w 2013 roku uświadomiliśmy sobie, że na swoim koncie mamy już prawie połowę szczytów z WKT zamarzyliśmy, żeby kiedyś wejść na wszystkie z nich. A marzenia się spełnia(ją) :)

Podobne wpisy