Losowe artykuły

Szybki telefon do Murowańca i nocleg mamy zarezerwowany, pozostaje tylko dojechać w Tatry. Naszym celem jest Walentkowy Wierch lub opcjonalnie Świnica, jeżeli coś stanie nam na przeszkodzie. Kiedy idziemy przez Skupniów Upłaz na niebie zaczyna się koncert kolorów. Najszybciej jak możemy dochodzimy do miejsca gdzie widać więcej i zastygamy omamieni barwami nieba. Możemy jedynie żałować, że nie znajdujemy się w tej chwili na jakimś szczycie.
Zbliżał się koniec marca a zima ani myślała odpuścić. Śniegu było dużo i często dosypywało przez co mieliśmy możliwość znacznie powiększyć nasze osiągniecia w turystyce zimowej. Tym razem chcieliśmy odwiedzić naszych południowych sąsiadów Czechów i zobaczyć Beskid Śląsko-Morawski. Samochodem przyjechaliśmy do wsi Ostravice skąd czerwonym szlakiem rozpoczęliśmy podejście na najwyższy szczyt tego pasma - Łysą Górę.
Wyspani i zadowoleni z życia opuszczamy parking u stóp Marmolady. Suniemy brzegiem Lago di Fedaia na Passo Fedaia a następnie na południe by drogą wiodącą pomiędzy Grupą Marmolady i Grupą Pale di San Martino dostać się na Passo Rolle. Kiedy docieramy na przełęcz naszym oczom ukazuje się zupełnie inne, niż dotychczas nam znane, oblicze Dolomitów. Niedostępne pionowe ściany Cima della Vezzana 3192 m n.p.m. i szpiczasty wierzchołek Cimon dela Pala 3184 m n.p.m. robią ogromne wrażenie.
13 godzin akcji górskiej w mokrym śniegu, pod koniec w przemoczonych butach. Prawie 30 km w nogach i miliony promieni słonecznych na twarzach. Setki metrów dupozjazdów i przeprawa przez górski potok. Tak w kilku słowach można określić nasz wypad, ale od poczatku...
Diagramy meteo pokazywały, że możliwe jest okno pogodowe. Bardzo chcemy je wykorzystać więc wstajemy po 3 rano i jeszcze raz sprawdzamy prognozy, które potwierdzają się. Około 4:00 wyruszamy i równo po 2 godzinach zajeżdżamy na parking w Palenicy. Jest jeszcze ciemno i lekko pruszy śnieg, ale nie zniechęcamy się. Mamy nadzieję, że wyżej będzie pogodnie. Sprawdzamy ekwipunek i ruszamy.

Podobne wpisy