Mędralowa - zielono aż oczy bolą

Poza Tatrami zrobiło się już iście wiosennie. Tym razem szukaliśmy szlaku, który zapewni nam dostatek pięknej zieleni i zaprowadzi nas na szczyt, na którym jeszcze nie byliśmy. Padło na Mędralową czyli najwyższe wzniesienie Beskidu Makowskiego.

Wyruszamy z Zawoji Czatoży. Spokojnym krokiem dochodzimy do drewnianej kładki i przechodzimy na drugą stronę rzeki. Odtąd szlak wiedzie szeroką drogą mocno pod górę. Zieleń buków jest niesamowita, można na nie patrzeć i patrzeć. Las w takiej odsłonie jest cudowny.

Po około 15 minutach dochodzimy do miejsca gdzie las jest znacznie rzadszy. Rosną tu tylko młode niskie drzewa i dzięki temu mamy możliwość podziwiania Babiej Góry, której szczyt skąpany jest teraz w chmurach.

Zieleń przybiera najróżniejsze odcienie

Idąc dalej w górę ponownie wchodzimy do lasu osiągając Tabakowe Siodło zwane również Jałowiecką Przełęczą. Tutaj zmieniamy szlak z czarnego na zielony i czerwony. Kierując się na południe można zielonym dojść na Małą Babią i Babią Górę. My podążamy w przeciwnym kierunku.

Po drodze dzieje się dziwna rzecz. W pewnym momencie robi się w lesie totalna zadyma i wydaje się jakby miał miejsce pożar lasu. W tym samym czasie słyszymy dźwięk łamanych gałęzi i postanawiamy powęszyć co jest grane.

Skradamy się w krzakach i znajdujemy ognisko... Najpierw jedno, potem drugie i kolejne. Szok! I już sięgam po telefon by zgłosić sprawę do nadleśnictwa kiedy pojawia się kierownik zamieszania, a raczej kierowniczka. Podchodzimy do kobiety i pytamy o co tu chodzi.

Okazuje się, że jest tutaj grupa Słowaków sprzątających las w ramach dotacji unijnych. Takie działania są dla mnie conajmniej dziwne. Nie znam się na leśnictwie ale palenie gałęzi w lesie to dość ryzykowna sprawa. Mam tu na myśli możliwość spowodowania pożaru i narażenie ludzi na niebezpieczeństwo. Poza tym to puszczanie pieniędzy z dymem. Czy nie lepiej byłoby pozwolić ludziom na zebranie suchego drewna na opał?

Mimo wszystko trochę uspokojeni idziemy w swoją stronę i trzymając się czerwonych znaków dochodzimy na Mędralową.

Docieramy na sporą polanę i bezskutecznie szukamy oznaczenia szczytu. W końcu rezygnujemy i rozkładamy się na miekkiej zielonej trawce pod błękitnym niebem z fantastycznymi chmurami :)

Widoki w około są niesamowite. A prześwitujące między chmurami słońce sprawia, że pobliskie pagórki wyglądają bajkowo.

W pobliżu znajduje się szałas. Fajne miejsce na awaryjne spanie chociaż bałagan w środku nie zachęca by wejść. A wewnątrz... mega kolekcja butelek po wszelkiego rodzaju trunkach i sporo puszek. Oj musiało się tutaj dziać :)

 

Wracamy. Trochę zawiedzeni, że nie znaleźliśmy tabliczki szczytowej idziemy powoli z nadzieją, że może jeszcze ją dojrzymy gdzieś w krzakach. Stoi tylko słowacki znak z oznaczeniem innej wysokości niż Mędralowa ma faktycznie.

I w pewnej chwili przypadkiem stajemy pod tabliczką, której szukaliśmy :) Niby nic wielkiego ale fajnie, że się udało. Teraz jesteśmy już w pełni usatysfakcjonowani.

Prace po słowackiej stronie trwają nadal a zadymienie jest jeszcze większe niż wcześniej. Nie da się oddychać więc szybko przebiegamy najgorsze miejsce. Przez to małe przyspieszenie w krótkim czasie wybiegamy z lasu z powrotem na czarny szlak.

Teraz Diablak prezentuje się w całej okazałości i doskonale widać Akademicką Perć. Szłam tamtędy około 20 lat temu z mamą i to był pierwszy poważny szlak w moim życiu. Wówczas schodziliśmy z Babiej i bardzo dobrze pamiętam jak kolana trzęsły mi się z wysiłku i na pewno ze strachu :)))

 

 

Trasa:

Zawoja Czatoża czarny Tabakowe Siodło (Przełęcz Jałowiecka Pn.) 1117 m n.p.m. czerwony Mędralowa 1169 m n.p.m.