Losowe artykuły

Tą trasę chcieliśmy zrobić w lato lub jesień. Wyobrażając sobie czarujące kolorami zbocza Kop czekaliśmy tylko na odpowiedni moment. Akurat rozpoczynamy urlop. Po beznadziejnym weekendzie nastał obiecujący początek tygodnia. Szybko organizujemy całą ekipę i suniemy do Podbańskiej na Słowacji. Dojeżdżamy pod hotel Permon, gdzie zostawiamy samochód i szukamy żółtego szlaku prowadzącego do Cichej Doliny. Po około 30 minutach marszu asfaltem mijamy skrzyżowanie ze szlakiem zielonym, po czym skręcamy w prawo na nieoznakowaną drogę gruntową. Od tej chwili musimy wytężyć głowy i liczyć tylko na ogólną mapę oraz orientację w terenie.
Poza Tatrami zrobiło się już iście wiosennie. Tym razem szukaliśmy szlaku, który zapewni nam dostatek pięknej zieleni i zaprowadzi nas na szczyt, na którym jeszcze nie byliśmy. Padło na Mędralową czyli najwyższe wzniesienie Beskidu Makowskiego. Wyruszamy z Zawoji Czatoży. Spokojnym krokiem dochodzimy do drewnianej kładki i przechodzimy na drugą stronę rzeki. Odtąd szlak wiedzie szeroką drogą mocno pod górę. Zieleń buków jest niesamowita, można na nie patrzeć i patrzeć. Las w takiej odsłonie jest cudowny.
W końcu dojrzeliśmy do tego by zmierzyć się ze słynną Granią Basz oraz jej panem i władcą Szatanem. Co by nie tracić czasu zajeżdżamy na parking w Szczyrbskim Jeziorze późno w nocy i ucinamy drzemkę do rana. Po porannej toalecie ruszamy czerwonym szlakiem wiodącym do Popradzkiego Plesa, by niedaleko Drygantu odbić w krzaki. Początkowo motamy się którą z wydeptanych ścieżek podążać ale wydaje się, że wybraliśmy dobrze i idziemy dalej.
Po długiej przerwie wracamy w Tatry. Tak na prawdę to początek naszej przygody z wysokimi górami, więc przed nami wiele do zobaczenia. Ruszamy z Siwej Polany wgłąb Doliny Chochołowskiej. Nie byłam tu jeszcze nigdy więc wszystko w około budzi duże zainteresowanie a przez to droga nie dłuży się aż tak bardzo. W końcu docieramy na Polanę Chochołowską... wow! Jak tu pieknie!