Losowe artykuły

Pozytywnie nakręceni przygotowujemy się do przejścia kolejnego odcinka Orlej Perci. Opuszczamy mury schroniska i kierujemy się w stronę Czarnego Stawu Gąsienicowego. Poranek wita nas chłodem więc na rozgrzewkę podkręcamy tempo marszu przez co szybko docieramy do tafli stawu i okrążamy go. Tu kończy się spacerek a zaczyna ostre podejście pod Zmarzły Staw.
Dzisiaj znowu pobudka o nieludzkiej porze. Każdy normalny człowiek o 5 rano podczas urlopu śpi. Tego wstawania najbardziej nie lubię w górach, jednak coś za coś. Opuszczamy schronisko chyba jako pierwsi. A po tym co widzimy na zewnątrz szybko otrząsamy się z resztek zaspania. Oświetlone na czerwono ściany pobliskiego szczytu sprawiają, że opadają nam kopary. Niezły początek dnia :)
13 godzin akcji górskiej w mokrym śniegu, pod koniec w przemoczonych butach. Prawie 30 km w nogach i miliony promieni słonecznych na twarzach. Setki metrów dupozjazdów i przeprawa przez górski potok. Tak w kilku słowach można określić nasz wypad, ale od poczatku...
Szybki telefon do Murowańca i nocleg mamy zarezerwowany, pozostaje tylko dojechać w Tatry. Naszym celem jest Walentkowy Wierch lub opcjonalnie Świnica, jeżeli coś stanie nam na przeszkodzie. Kiedy idziemy przez Skupniów Upłaz na niebie zaczyna się koncert kolorów. Najszybciej jak możemy dochodzimy do miejsca gdzie widać więcej i zastygamy omamieni barwami nieba. Możemy jedynie żałować, że nie znajdujemy się w tej chwili na jakimś szczycie.
Szykuje się kolejny weekend z przepiękną i mroźną pogodą. Zeszłotygodniowe zimowe wejście na Rysy bardzo nas podbudowało. Teraz ciągnie nas na kolejne tatrzańskie szczyty. Niestety po ostatnich obfitych opadach śniegu zagrożenie lawinowe wzrosło do trójki. Wolimy nie ryzykować i zmieniamy plany. Nadarza się okazja by dorzucić kolejny szczyt do Korony Gór Polski. Tym razem przybywamy do najbliższego nam odległościowo Beskidu Małego.

Podobne wpisy