Dzisiaj czeka nas długie maszerowanie. Albo będzie ogień, albo będą męki, bo ostatni wypad na Wielkiego Chocza jak i wczorajsza Osterwa dały nogom niezły wycisk.
Ze schroniska nad Popradzkim stawem ruszamy w przed świtem. W ciemnościach przemierzamy odcinek szlaku prowadzący lasem. Tempo mamy bardzo dobre. U mnie to przejaw strachu przed potencjalnym spotkaniem z miśkiem. Wystarczy jakikolwiek dźwięk w krzakach i szybciej przebieram nogami.
Na skrzyżowaniu szlaku niebieskiego z czerwonym, prowadzącym na Rysy robi się widniej. Od razu idzie mi się lepiej, jakby nagle wszystkie niedźwiedzie poszły spać i szansa na spotkanie z nimi spadła do zera. Ale tak przecież nie jest. Mimo to wolę iść z takim przekonaniem.
Zapomnijmy o misiach, bo wchodzimy na skalne fragmenty a tu trzeba się skupić.
Pokonujemy kolejne kamienne stopnie i małe ścianki, aż wychodzimy na niemal poziomy teren z cudownym widokiem na Grań Baszt i jej najwyższy szczyt Szatana.
Grań Baszt - po środku Szatan
Po drodze mamy okazję spotkać po raz pierwszy świstaki. Ich gwizdanie, odbijające się echem w górach, słyszeliśmy już kilka razy, ale jeszcze nigdy nie udało się nam się wypatrzyć żadnego przedstawiciela tego gatunku. A oto i on.

Po kolejnych minutach docieramy do Doliny Hińczowej. Mijamy mniejsze stawki i po chwili wyłania się Wielki Hińczowy Staw. Jest to największy i najgłębszy staw w słowackiej części Tatr, ale nie w całych Tatrach. Największym i najgłębszym tatrzańskim stawem jest Wielki Staw Polski w Dolinie Pięciu Stawów Polskich.
A wracając do Hińczowego to jest on usytuowany w pięknej górskiej scenerii. Nic, tylko usiąść i delektować się tym widokiem.
Tymczasem przed nami podejście na przełęcz. Zakosami wznosimy się mocno w górę, aby po około 30 minutach zameldować się na Wyżniej Koprowej Przełęczy.
Otaczające nas góry są niesamowite, wszystko jest nowe i nieznane. To nasza pierwsza konkretna wycieczka w Tatrach Wysokich po Słowackiej stronie (nie licząc wczorajszej Osterwy), przez co nie możemy się napatrzeć na kształty ostrych grani.

Podchodzimy trochę powyżej siodła przełęczy i usadawiamy się na miękkiej zielonej trawie. Pora na krótki odpoczynek.
Widok z Wyżniej Koprowej Przełęczy na Grań Baszt
Panorama z Wyżniej Koprowej Przełęczy - w dole stawy w Hińczowej Dolinie
Teoretycznie zostało nam tylko 30 minut marszu na szczyt.
Od przełęczy podchodzimy w stronę grani trawiasto-kamienistym zboczem. Początek jest trochę nużący, na szczęście dalej jest już ciekawiej. Miejscami ścieżka jest wymagająca, ale zmieniająca się perspektywa i coraz szersze widoki wynagradzają cały trud wędrówki.
Kiedy zauważamy wierzchołek przyspieszamy. Pogoda wydaje się stabilna, jednak chmury robią się coraz gęstsze i ciężko przewidzieć jak sytuacja dalej się rozwinie. A jak już się tak męczę to chciałabym zobaczyć jaki widok rozpościera się z Koprowego Wierchu.
Wierzchołek chwilowo pustoszeje i mamy okazję zająć miejsce z najlepszym widokiem.
Na Koprowym Wierchu

Chmury przypływają i odpływają

Panorama z Koprowego Wierchu, od Grani Hrubego po Liptowskie Mury
Stawy w Dolinie Ciemnosmreczyńskiej

W cieniu pod chmurami Świnica i Kozi Wierch

Panorama z tego szczytu jest ciekawa na wszystkie strony świata. Bez wątpienia stawy w dolinach nadają jej dodatkowych walorów. I te kłębiące się chmury...
No właśnie chmury! Od strony południowej przybrały ciemne barwy i trochę straszą. Na górze zostaliśmy tylko my i jakaś dziewczyna.
Na szczęście są też prześwity i słońce co kilka chwil pięknie oświetla dolinę. Robię kilka dodatkowych zdjęć i nie kusząc losu (deszczu?) zaczynamy schodzić.

Ciemne chmury nadciągają... robi się mrocznie
Wielki Hińczowy Staw widziany z Koprowego Wierchu

Z prawej grań z Koprowego Wierchu w stronę przełęczy

W dole Hlińska Dolina, którą również biegnie szlak na Wyżnią Koprową Przełęcz
Mięguszowiecka Przełęcz pod Chłopkiem

Panorama z Koprowego Wierchu - od Cubryny po Osterwę
W dali wierzchołki Rysów

Czas zejścia mamy znacznie krótszy niż przewidywaliśmy. Jest jeszcze dość wczesna pora i pogoda nadal się utrzymuje, dlatego postanawiamy zostać w Dolinie Hińczowej jeszcze chwilę. Znajdujemy wygodną miejscówkę, rozkładamy karimatę i wylegujemy się w słoneczku.
Poza Wielkim jest tutaj Mały Hińczowy Staw, drugi co do wielkości w tej Dolinie. Poza nimi znajduje się tutaj jeszcze kilka mniejszych i całkiem malutkich zbiorników wodnych zwanych Hińczowymi Okami.

Hińczowy Staw a nad nim Mięgusze

Mały Hińczowy Staw u stóp Grani Baszt


Panorama w stronę szczytów Mięguszowieckich od strony Małego Hińczowego Stawu
Przy mniejszych i płytszych stawkach rosną kaczeńce

Koprowy idealnie nadaje się na naukę topografii, bo widać z niego bardzo wiele szczytów, przełęczy i kilka dolin. Na pewno odrobię tą lekcję po powrocie do domu.
Jeśli kiedyś tutaj wrócę liczę na to, że będę wiedziała na co patrzę i bez problemu nazwę przynajmniej część tych wierzchołków. Pięknie musi być tutaj jesienią...
Trochę wybiegłam w bliżej nieokreśloną przyszłość i się rozmarzyłam. Tymczasem wracamy.
Droga do cywilizacji...


Trasa:
Popradzki Staw
Wyżnia Koprowa Przełęcz
Koprowy Wierch









