Piątkowe prognozy pogody sprawiły, że mocno nakręciliśmy się na wypad w Tatry. Pojawiła się szansa na okno pogodowe, które w Tatrach ma się otworzyć około 10-11. Aby upewnić się, że nie wpakujemy się w chmury jak ostatnio na Dumbierze, wstajemy koło 6 rano i jeszcze raz przeczesujemy internet pod kątem pogody.
U nas za oknem ciemne chmurzyska i pada deszcz, pewnie w Tatrach jest podobnie. Zerkamy na kamerki w necie a tam świata nie widać, zachmurzone na całego i krople deszczu na kamerach. Niech to szlak!
Jednak zdjęcia satelitarne, pokazujące przesuwanie się frontu atmosferycznego, dają nadzieję na słońce do końca dnia.
Basia ma wątpliwości, Sławek też jest niezdecydowany, ale ja nalegam. Kto nie ryzykuje ten nie ma. To musi się udać, mruczę pod nosem, ten wypad będzie wspaniały, takie mam przeczucie. Decyzja zapadła.
Wyjeżdżamy wyjątkowo późno ale droga mija nam szybko. Szalejące na niebie chmury nie opuszczają nas do samego Zakopanego. Jednak gdy docieramy na parking w Palenicy mocno się rozpogadza. Natomiast poranne opady spowodowały, że na szlaku do Morskiego Oka jest dużo mniej turystów niż zazwyczaj :)

Po półtora godzinnym marszu stajemy nad brzegiem Morskiego Oka. Jest cudownie a piękna pogoda zawitała na dobre. Pora na śniadanie w tych wspaniałych okolicznościach przyrody.

Krótka sesja fotograficzna i optymistycznie nakręceni ruszamy w kierunku Szpiglasowego Wierchu.

Na szlaku przechodzimy przez kilka płatów śniegu, poza tym jest sucho. Słońce grzeje już całkiem mocno, na szczęście przyjemnie powiewa chłodny wiaterek. Jak na sobotę straszne pustki, mijamy tylko kilku schodzących ludzi lecz do góry nikt za nami nie podąża.


Czym wyżej tym wspanialsze widoki. Mijamy dostojnego Mnicha i obserwujemy całkiem spory ruch na podejściu w kierunku Rysów.


Po dwu i półgodzinnym podejściu wychodzimy na Szpiglasową Przełęcz, tu wiatr się wzmaga ale jest znośny.

Na przełęczy zatrzymujemy się tylko na chwilę po czym w ciągu kilku minut zdobywamy Szpiglasowy Wierch. Bomba! Prognozy się sprawdziły, jest rewelacyjnie a widoki zapierają dech. Nie możemy oderwać wzroku od pięknego krajobrazu dopełnionego kłębiącymi się z każdej strony chmurkami.
Na Szpiglasowym Wierchu, a w dole jeszcze zamarznięty Niżni Ciemnosmreczyński Staw




Panorama ze Szpiglasowego Wierchu w kierunku południowo-wschodnim
Panorama ze Szpiglasowego Wierchu w kierunku północnym - widok na Dolinę Pięciu Stawów Polskich i Orlą Perć
Żal opuszczać to miejsce jednak nasz główny cel dopiero przed nami. Wracamy na przełęcz i zaczynamy podejście granią na Miedziane.


Północne zbocza Miedzianego są zaskakująco strome

Po około 30 minutach meldujemy się na najwyższym punkcie Miedzianego.


Odpoczynek na szczycie :)

Panorama z Miedzianego w kierunku południowym
Panorama z Miedzianego na północny-zachód
Słońce coraz niżej

Schronisko w Dolinie Pięciu Stawów Polskich z nowej perspektywy


Nad Lodowym cały czas chmury


Sąsiedzi ;)


Zachód już za chwilę


Odwiedzamy drugi niższy wierzchołek, tymczasem światło staje się cieplejsze

Liczyliśmy na to, że załapiemy się na piękny zachód słońca, niestety nie tym razem. Mogliśmy się tego spodziewać skoro ma nastąpić pogorszenie pogody.

Po tym jak słońce schowało się za horyzontem zaczynamy schodzić na dół. Kiedy dochodzimy do schroniska jest już całkiem ciemno. Rzutem na taśmę załapujemy się na piwo w bufecie i oblewamy udany wypad.
Basia korzysta z niezłych warunków i robi nocne zdjęcia. Nie jest to takie łatwe jakby się wydawało ale efekty są super. Zamiast kolorowego zachodu słońca mamy gwieździste niebo i to w towarzystwie gór.


Przed schroniskiem :)

Było super! Mam nadzieję, że kolejne wypady będą conajmniej tak samo udane!
Trasa:
Polana Palenica
Schronisko przy Morskim Oku
Szpiglasowa Przełęcz
Szpiglasowy Wierch - Miedziane




