Losowe artykuły

Chcemy się trochę ruszyć i przewietrzyć. Pogoda nie nastraja zbyt optymistycznie do górskich wędrówek ale to tylko Beskidy (wiem, wiem... też potrafią pokazać rogi) więc niech się dzieje co chce. Startujemy w Stryszawie Roztoki. Żółty szlak, którym zaczynamy wiedzie asfaltową drogą między domami, po czym skręca na leśną ścieżkę. Idziemy i nawet nie zwarcamy uwagi na znaki. W pewnym momencie orientujemy się, że ich po prostu nie ma.
Piątkowe prognozy pogody sprawiły, że mocno nakręciliśmy się na wypad w Tatry. Pojawiła się szansa na okno pogodowe, które w Tatrach ma się otworzyć około 10-11. Aby upewnić się, że nie wpakujemy się w chmury jak ostatnio na Dumbierze, wstajemy koło 6 rano i jeszcze raz przeczesujemy internet pod kątem pogody. U nas za oknem ciemne chmurzyska i pada deszcz, pewnie w Tatrach jest podobnie. Zerkamy na kamerki w necie a tam świata nie widać, zachmurzone na całego i krople deszczu na kamerach. Niech to szlak!
Beskidów Ci u nas dostatek i bardzo dobrze bo to fajna alternatywa dla naszych ukochanych Tatr. Ostatnio był Beskid Żywiecki więc tym razem wybraliśmy Śląski a konkretnia górę, która daje życie największej polskiej rzece - Wiśle.
W końcu dojrzeliśmy do tego by zmierzyć się ze słynną Granią Basz oraz jej panem i władcą Szatanem. Co by nie tracić czasu zajeżdżamy na parking w Szczyrbskim Jeziorze późno w nocy i ucinamy drzemkę do rana. Po porannej toalecie ruszamy czerwonym szlakiem wiodącym do Popradzkiego Plesa, by niedaleko Drygantu odbić w krzaki. Początkowo motamy się którą z wydeptanych ścieżek podążać ale wydaje się, że wybraliśmy dobrze i idziemy dalej.
Wydawało się, że kolejny weekend będziemy gnili w domu. Tymczasem wszystkie sprawy poukładały się na tyle dobrze, że udało nam się wyskoczyć w Tatry na jeden dzień. Kiedy docieramy do Zakopanego robi się całkiem widno. Szybko dochodzimy do Kuźnic a następnie trzymamy się niebieskiego szlaku prowadzącego pod Schronisko na Hali Kondratowej. Słońce operuje już dosyć mocno i bardzo uprzyjemnia nam śniadanie przy schronisku.