Listopad rozwija już skrzydła a tu zamiast deszczowo-śnieżnej aury mamy ciepło i słonecznie, idealny dzień na dłuższą przechadzkę. Beskidzkich szlaków jest zatrzęsienie więc wybór mamy trudny. Za to fakt, że mieszkamy blisko sprawia iż możemy wybierać spośród Beskidu Małego, Makowskiego, Śląskiego i Żywieckego.
Jako, że już kilkakrotnie myśleliśmy o Rycerzowych udajemy się w Beskid Żywiecki, a konkretnie do miejscowości Soblówka. Tu wstępujemy na czarny szlak, który stanowi łagodna i szeroka droga gruntowa. Mijamy domki wybudowane w uroczym miejscu po czym wchodzimy do lasu.
Od tego miejsca trasa robi się dużo stromsza. Wysokie drzewa ustepują miejsca młodnikowi i kolorowym krzakom. Dzięki temu mamy rozległe widoki na sąsiednie pasma gór.

Następnie szlak skręca mocno w prawo i ponownie wiedzie lasem. Jak na tę porę roku drzewa długo utrzymują kolorowe liście i mamy całkiem ładną jesień. Taki spacer to czysta przyjemność :)


W cieniu jest chłodno, pragniemy słońca więc tempo mamy dobre.

W końcu docieramy na wielką polanę, czyli Halę Rycerzową, na której usytuowana jest Bacówka PTTK na Rycerzowej.

Już z zewnątrz sama bacówka jak i jej otoczenie robią pozytywne wrażenie. Przypuszczam, że latem są tutaj tłumy turystów. Wchodzimy do środka by przed dalszą drogą coś przekąsić. Od razu widać, że jest pora obiadowa. Wewnątrz bardzo dużo ludzi i mimowolnie słyszymy, że niemal każdy zamawia racuchy z jagodami.
Dowiadujemy się, że być tutaj i ich nie spróbować to jak być w Rzymie i nie zobaczyć Papieża (co mnie osobiście się przytrafiło, ale to historia na inną okazję). Wobec powyższego decyzja może być tylko jedna.
A że ruch w interesie duży to na danie musimy chwilę poczekać. Następnie na naszym stole lądują pachnące cieplutkie racuszki... mniam! Zajadamy tak, że aż się uszy trzęsą, a na koniec wręcz prosi się by wylizać talerz, od czego jakoś się powstrzymuję :)
Racuchy na prawdę pyszne, zwłaszcza dla kogoś kto lubi słodkie. Ja z przyjemnością zjadłabym je jeszcze raz!

Ruszamy w dalszą drogę. Początkowo niezdecydowani, bo musimy się trochę wrócić, ale jednak podążamy w stronę Małej Rycerzowej.

Na przełaj przez halę dochodzimy do ścieżki oznaczonej na czerwono i prawie poziomym terenem dostajemy się w rejon szczytu.

Na horyzoncie pokazują się Tatry, co jest dla nas miłym zaskoczeniem :)

Panorama z Małej Rycerzowej - od Babiej po Fatry
W kierunku południowo-wschodnim widać góry na Słowacji. Przypuszczam, że będą to między innymi Fatry i Tatry Niżne.

Na środku Wielki Chocz a za nim Tatry Niżne

Polanka na Małej Rycerzowej jest bardzo dobrym punktem widokowym, jest stąd co oglądać, ale przed nami jeszcze trochę do przedreptania. Udajemy się z powrotem w okolice bacówki, mijamy Przełecz Halną i mocno pod górę kierujemy się na szczyt większej z Rycerzowych.

Na podejściu pokazuje się w dali Babia Góra. Jej sylwetka z tej perspektywy jest nie do poznania.

W końcu pokonujemy nastromsze tego dnia wzniesienie i z nadzieją na jeszcze piękniejsze widoki prawie wbiegamy na górę. A tu zonk! Prawie wszystko zakrywają drzewa. Nadal licząc na to, że z wierzchołka coś zobaczymy z uporem maniaka szukamy tabliczki szczytowej na Wielkiej Rycerzowej. W końcu dostajemy się na ścieżkę, którą dochodzimy do celu.
Hehe... pusty śmiech nas ogarnia kiedy widzimy to! Rycierova Hora w krzokach!!! No nie! Spodziewaliśmy się czegoś konkretniejszego. Kręcimy się chwilę bardziej z ogłupienia niż z zainteresowania miejscem i dziękujemy sami sobie, że mimo wcześniejszych wątpliwości, poszliśmy na tą Mała Rycerzową.

Żeby nie wracać ta samą drogą obczajamy na mapie wariant niebieskim szlakiem przez Przełęcz Przysłop. Opuszczamy Rycerzowe i wchodzimy wąską ścieżką w las, który początkowo gęsty i mieszany przechodzi w bukowy. Ależ musi tu być zielono wiosną!

Zejście tędy jest wyjątkowo strome. Do tego wszystko zakrywają liście i trzeba bardzo uważać by nie wywinąć orła. Dotyczy to przede wszystkim Grześka bo niesie dziecko.

Plusem jest to, że dość szybko zbiegamy na dół i docieramy do przełęczy. Tu też liczyliśmy na widoki w stronę Fatry, ale dla odmiany napłyneły chmury i wszysko zasłoniły.
Nic tu po nas. Młody już się niecierpliwi więc ruszamy do Soblówki.

W lesie czeka na nas mała niespodzianka. Otóż... błoto jak cholera! I niestety taki stan szlaku utrzymuje się aż do miejsca gdzie zaczyna się asfalt. Przez to powrót nie idzie nam tak sprawnie jak planowaliśmy. Podbiegamy gdzie jest możliwość a na koniec musimy wykazać się dużą kreatywnością rodzica by najmłodszy wytrzymał i nie usnął nam w nosidełku.
Trasa:
Soblówka 647 m n.p.m.
Bacówka PTTK na Rycerzowej 1120 m n.p.m.
Przełęcz Halna 1165 m n.p.m.
Mała Rycerzowa 1207 m n.p.m.
Wielka Rycerzowa 1226 m n.p.m.
Przełęcz Przysłop 940 m n.p.m.
Soblówka

