Przed tą wycieczką czytałam wiele relacji z wypadów na Kościelec i szczerze mówiąc, obawiam się tej góry. Autorzy tychże opisów przedstawiają Kościelec jako bardzo kapryśną górę, która lubi gościć wędrowców w chmurach i nierzadko w deszczu. Piszą też, że ucieczka ze szczytu nie jest łatwa.
Mimo tego Kościelec, zwany przez niektórych polskim Matterhornem, kusi swą posturą i stworzoną wokół niego aurą tajemniczości.
Dzisiaj nasz drugi dzień w Tatrach. Po wczorajszej ulewie na Czerwonych Wierchach czeka na nas miła niespodzianka. Poranek jest przepiękny.
W dobrych nastrojach wędrujemy przez Boczań na Halę Gąsienicową. Mijamy Karczmiska i po chwili na horyzoncie wyłaniają się szczyty Tatr Wysokich. Ale gdy zaczynamy schodzić w stronę Hali Gąsienicowej, którą widać w całej okazałości nie możemy oderwać wzroku od tego widoku.
Nie sądziłam, że może być tutaj tak cudownie. Kolory hipnotyzują. Matka natura wiedziała co robi tworząc takie miejsce.

W pobliżu schroniska robimy postój w miejscu z widokiem na góry. Mogłabym codzienne jeść śniadanie w takich okolicznościach, ale czy wówczas docenilibyśmy urok tej chwili? Pewnie nie, bo stałoby się to czymś powszednim.
Ruszamy dalej. Niebieskim szlakiem docieramy nad Czarny Staw Gąsienicowy, skąd dalej czarnym na Przełęcz Karb. Od stawu na Karb przeżywam straszne męki, dostaję kolki i idę żółwim tempem. Staram się jednak nie zatrzymywać i powoli dojść do grani, gdzie czeka na mnie Grzesiek. Tutaj robimy odpoczynek, bo jeśli mamy iść dalej, muszę dojść do siebie.
To dobry moment by zrobić w tym miejscu kilka fotek. Stawy z jednej i drugiej strony grani wyglądają uroczo i przybierają turkusową barwę. No za wyjątkiem Zielonego Stawu Gąsienicowego.

Panorama z Karbu od Świnickiej Przełęczy po Kasprowy Wierch

W końcu zapominam, że coś mnie bolało i z chęcią ruszam na Kościelec. Droga zajmuje nam około godziny. Jest to całkiem ciekawy odcinek szlaku, w końcowej fazie dość trudny bo bez żadnych ułatwień typu klamry czy łańcuchy.
Na szczycie zastajemy sporą grupę ludzi, których cały czas przybywa. Wszyscy kłębią się w jednym miejscu, jest ciasno i może być niebezpiecznie. Przechodzimy więc dalej by wygodnie wyłożyć sie na skałach i w spokoju delektować chwilą :)

Lepszej pogody nie mogliśmy sobie wymarzyć. Okazało się, że Kościelec potrafi być bardzo gościnny. Jest ciepło, sucho, bezchmurnie a widoki zapierają dech w piersiach :)
Przez dłuższą chwilę obserwujemy wspinaczy działających na zachodniej ścianie Kościelca. Powiem krótko, zazdroszczę im i też bym tak kiedyś chciała. Na szczęście od marzeń się zaczyna i jeszcze wiele przed nami. Może kiedyś ja będę wspinać się na tą górę a ktoś będzie myślał tak jak ja teraz... :) Życie pokaże!



Czarny Staw Gąsienicowy widziany z Kościelca

Na pierwszym planie Orla Perć a w dali wyłaniają się Rysy i Wysoka

Niestety musimy wracać. Robimy pamiątkowe zdjęcie i szykujemy się do drogi na dół. Na szczyt podchodzi cały czas sporo ludzi toteż do opuszczenia platformy szczytowej musimy ustawić się w kolejce. Chwilę trwa zanim ktoś uprzejmy zatrzymuje całą tą pielgrzymkę i pozwala nam zejść.
To jeszcze nie koniec. Po drodze są miejsca gdzie trzeba bardzo uważać podczas mijania się z wychodzącymi. Momentami próbujemy innych wariantów niż wyznacza farbka, ale nie wiele nam to daje. Postanawiamy więc cierpliwie i spokojnie wymijać się z innymi i dojść do normalnej ścieżki, gdzie ten problem znika.


Z Karbu schodzimy do Zielonej Doliny Gąsienicowej, zwanej także Pojezierzem. Powoli, nie mogąc rozstać się z górami, snujemy się w stronę schroniska a dalej do Kuźnic i Zakopanego gdzie czeka na nas transport do domu. Nogi bolą ale cały dzisiejszy dzień wynagrodził nam dwudniowe zmęczenie i poniesiony trud :)
Już nie możemy doczekać się następnego wyjazdu w Tatry!
Trasa:
Kuźnice
Hala Gąsienicowa
Czarny Staw Gąsienicowy
Przełęcz Karb 1853 m
Kościelec
Przełęcz Karb
Schronisko Murowaniec
Kuźnice

