Gęsia Szyja i Rusinowa Polana - koniec urlopu w Tatrach

Po całym tygodniu wczesnego wstawania i włóczenia się po Tatrach w końcu mogliśmy dłużej pospać. Poranek w Roztoce wita nas piękną pogodą. Jemy śniadanie i pakujemy się do wyjścia.

Dzisiaj wracamy do domu ale chcemy wycisnąć z tego dnia możliwie dużo. 

Ruszamy w stronę drogi prowadzącej na Palenicę Białczańską i na skrzyżowaniu szlaków obieramy kierunek na Psią Trawkę. Miałam nadzieję, że to będzie prosta droga, tymczasem cały czas idziemy góra-dół, góra-dół i tak dalej aż do Równi Waksmundzkiej. Nogi mnie bolą ale idę. Z jednej strony chcę a z drugiej marzę by już nie musieć iść.

Na Równi z czerwonego szlaku skręcamy na zielony w stronę Gęsiej Szyi, czyli naszego ostatniego szczytu w tegoroczne wakacje. 

Początek podejścia jest dosyć stromy, dopiero dalej robi się nieco łagodniej. Kiedy ścieżka wychodzi z lasu i pojawiają się skałki to znak, że jesteśmy prawie na miejscu.

Na Gęsiej Szyi zastajemy 2 osoby, które szybko odchodzą w swoją stronę. Zostajemy sami. Rozkładamy karimaty i rozsiadamy się wygodnie. Jest przepięknie. Choć wbrew pozorom wcale nie tak ciepło.

Tatry Wysokie

Zbocze Wołoszyna i Koszystej

Na Gęsiej Szyi

Po ponad godzinnym wylegiwaniu się i wspominaniu minionego tygodnia kontynuujemy marsz zielonym szlakiem w stronę Rusinowej Polany.

Po drodze towarzyszą nam wspaniałe widoki na Tatry. Niestety pora dnia i mocne słońce sprawiają, że nie jest łatwo zrobić dobre zdjęcie w takich warunkach.

Do polany dochodzimy dosyć szybko. Jest ona rozległym terenem z mnóstwem porozrzucanych tu i ówdzie głazów, które dodają polanie uroku. Widok na góry jest stąd równie piękny jak z Gęsiej Szyi. Zostajemy na chwilę by na zapas napatrzeć się na góry. W najbliższym czasie ciężko będzie tutaj wrócić.

Teraz musimy dojść na parking w Palenicy. Przed nami około 30-40 minut schodzenia.

Szlak na Rusinową Polanę

Bacówka na polanie, w której można kupić oscypki

Widoki z polany są cudowne

Na parkingu szybko łapiemy busa do Zakopanego. I to by było na tyle z płynnego przemieszczania się w stronę domu.

Dalsza droga to jazda na raty. Najpierw PKS-em, potem lokalnym busem i znowu autobusem. Niestety przerwy między przyjazdami i odjazdami są dosyć długie i w domu jesteśmy dopiero wieczorem.

 

Trasa:

Schronisko w Dolinie Roztoki zielony Wodogrzmoty Mickiewicza czerwony Polana pod Wołoszynem czerwony Waksmundzka Rówień zielony Gęsia Szyja zielony Rusinowa Polana  Polana Palenica

 

Ten tydzień spędzony w górach był wspaniały. I mimo zmęczenia o niebo lepszy niż leżenie plackiem na plaży. To co zobaczyliśmy i czego doświadczyliśmy nikt nam nie odbierze.

Już mamy plan na kolejny rok - takie samo przejście ale w Tatrach po słowackiej stronie.

 

Linki do relacji z kolejnych dni - kliknij w zdjęcie

 

 

Cześć! Jeśli podobają Ci się moje fotorelacje na blogu i masz ochotę mnie wesprzeć, możesz postawić mi wirtualne ciacho.