Ciemniak i wiatr halny w Tatrach

W Tatrach poprószył już śnieg, ale prawdziwa zima jeszcze nie nadeszła. Góry są rude i trwa tatrzańska jesień, a to wymarzony czas na wędrówkę po Tatrach Zachodnich.

Dzień rozpoczął się piękną pogodą, jednak sunące po niebie chmury altocumulus-lenticularis mogą zwiastować mocny wiatr, może nawet halny. Nigdy dotąd nie wędrowaliśmy w takich warunkach, lecz mimo pewnych obaw ciągnie nas by odczuć siłę takiego wiatru na własnej skórze.

Naszym celem jest Ciemniak i przejście szlakiem przez Adamicę, którym dotąd nie szliśmy.

Parkujemy w Kirach, po czym kierujemy się w głąb Doliny Kościeliskiej. Po około 10 minutach docieramy do skrzyżowania dróg na Cudakowej Polanie. Tutaj skręcamy w lewo i zmieniamy szlak na czerwony, któremu przez kilka minut towarzyszy czarny, prowadzący na Przysłop Miętusi.

Wśród rzadko rosnących drzew spokojnym tempem wznosimy się w górę i po około godzinie docieramy do Polany Upłaz. Wyłaniają się pierwsze konkretniejsze widoki, między innymi na Kominiarski Wierch.

Mijamy polanę i ponownie wchodzimy w las. Szlak staje się stromszy, ale nie na długo, bo gdy zaczynamy trawersować zachodnie zbocze Upłaziańskiej Kopki ponownie łagodnieje i wyprowadza nas na kolejną polanę. Tu czeka na nas mała niespodzianka w formie wapiennej kilkumetrowej skałki, tak zwanego Pieca.

Do tego widoki zrobiły się szersze i nareszcie pokazał się Giewont, mamy więc idealne miejsce na dłuższą przerwę.

Otwarta przestrzeń sprawia, że wiatr daje o sobie znać. Nie jest jednak tak silny aby zniechęcić nas do dalszej wędrówki.

Widok z okolicy Pieca - po środku kadru Sarnia Skała, z prawej Giewont

Widok w stronę Kominiarskiego Wierchu, z prawej fragment skałki Piec

Mija kolejna godzina marszu gdy spotykamy pierwszego turystę schodzącego z góry. Zatrzymujemy go, bo jest okazja dowiedzieć się jakie warunki panują w wyższych partiach gór. 

Facet jest zziębnięty i solidnie poubierany.  Po krótkiej rozmowie okazuje się, że nie dotarł na szczyt. Zawrócił, bo tak mocno wieje, że nie dał rady iść i ledwo utrzymywał się na nogach. Odradził nam dalszą wędrówkę i poszedł w swoją stronę.

Chłop jak dąb, wysoki, masywny i nie podołał? A co dopiero my, mniejsi i lżejsi, teoretycznie łatwiej może nas porwać wiatr.

Widok w stronę Zakopanego i pasma Gubałówki

A może on przesadzał?

Mamy wątpliwości ale idziemy wyżej, bo zawsze możemy się wycofać.

Na Chudej Przełączce przekonujemy się co turysta miał na myśli. Nie da się ustać w pionie, cały czas zapieramy się nogami i kijkami, a momentami musimy kłaść się na ziemi aby nas nie porwało. Dobrze, że poniżej grani założyliśmy cieplejsze i chroniące od wiatru ubrania. Tutaj byłoby to niewykonalne.

Mimo wszystko postanawiamy podejść kawałek w stronę szczytu. Wykorzystujemy momenty kiedy wiatr łagodnieje. Z czasem rozpoznajemy rytm podmuchów i idziemy coraz płynniej. Mija dużo czasu, jednak ostatecznie dochodzimy na wierzchołek Ciemniaka.

Panorama z okolic Chudej Przełączki

Szlakowskaz na Chudej Przełączce - przydał się jak mocniej dmuchało

Na Ciemniaku wieje jak cholera, ale pod szczytem znajdujemy swego rodzaju małą nieckę, która trochę chroni nas przed wiatrem.

Momentami podmuchy są tak silne, że nie da się spokojnie zjeść czy napić herbaty. Wiatr wydmuchuje zawartość kanapki i trzęsie całym ciałem.

O fotografowaniu nie wspomnę. Cudem udało mi się zrobić kilka przyzwoitych zdjęć z ręki. O statywie mogę zapomnieć, bo prędzej poleciałby w przepaść niż wytrzymał ten wiatr.

Są bardzo krótkie chwile gdy zapada błoga cisza, ale zaraz potem znowu szum wiatru świszczy w uszach.

Niewątpliwym plusem wietrznej aury jest doskonała przejrzystość powietrza i piękne widoki. Chcielibyśmy zostać tutaj dłużej ale się nie da. Uczucie zimna potęguje się z każdą chwilą, podobnie jak głód i pragnienie napicia się ciepłej herbaty.

Na szczycie Ciemniaka

Wracamy. Miejscami poruszamy się prawie na czworaka, bo inaczej jest ciężko schodzić. Musi to śmiesznie wyglądać z boku :D

Na rozleglejszym terenie testujemy siłę wiatru i próbujemy poddać się jego mocy. Dziwne to uczucie kiedy tak kołysze i porywa do tyłu. W momencie mocniejszego podmuchu wystarczyłaby chwila nieuwagi i mogłoby mnie porwać.

Opieranie się żywiołowi to ciekawe doświadczenie ale wyczerpujące. 

Panorama z widokiem na Czerwone Wierchy od Kopy po Krzesanicę

Próba latania ;)

Kiedy szlak chowa się poniżej grani możemy odetchnąć i rozebrać się z kurtek. Tutaj jest ciszej i cieplej. W końcu możemy dojeść kanapki i spokojnie napić się herbaty.

Robię ostatnie zdjęcia i zbiegamy do doliny.

Ścieżka w stronę Chudej Przełączki i Ciemniaka

Piękna ruda Upłaziańska Kopa (1794 m) na tle Kominiarskiego Wierchu, w dali po lewej pasmo Rochaczy

Cieszę się, że zaryzykowaliśmy i poszliśmy na szczyt.

Wycieczka w takich warunkach daje nowe doświadczenie, jednak nie jest tak przyjemna jaka mogłaby być przy takiej pogodzie bez mocnego wiatru.

Trzeba mieć świadomość, że taki wiatr w złych warunkach orientacyjnych kiedy chmury ograniczają widoczność może być bardzo niebezpieczny.

Trasa:

Kiry zielony czerwony Chuda Przełączka 1850 m czerwony Ciemniak 2096 m

Cześć! Jeśli podobają Ci się moje fotorelacje na blogu i masz ochotę mnie wesprzeć, możesz postawić mi wirtualne ciacho.